wtorek, 30 czerwca 2020

Adrian Bednarek "Inspiracja"


    Od jakiegoś czasu bardzo spodobały mi się książki polskich autorów. Nie tylko rozmansidełka mnie wciągnęły, ale również i kryminały. I tak oto po raz pierwszy miałam okazję przeczytać książkę Adriana Bednarka i powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego efektu. 

"Kiedy miłość jest inspiracją dla zbrodni


Pisanie opowiadań kryminalnych jest dla 23-letniego Oskara formą terapii pomagającą zapomnieć mu o dramacie z przeszłości. W poszukiwaniu inspiracji młody mężczyzna udaje się na pogrzeb brutalnie zamordowanej nastolatki. Tam poznaje Luizę, piękną dziewczynę z wyższych sfer, która wkrótce odmieni jego życie."

Książka od samego początku wciąga, jest tajemnicza i intrygująca. Oskar, 23- letni chłopak jest niezwykle dojrzały, jak na tak młodego człowieka, od samego początku polubiłam jego charakter. Doznał w  swoim życiu wiele przykrości, a mianowicie stracił matkę. Mieszkał z ojcem, który pracował całymi dniami w swoim sklepie monopolowym i po śmierci żony zamknął się w sobie, tym samym Oskar stał się bardzo samotny, a jedynie pisanie opowiadań kryminalnych było dla niego farmą terapii, po traumie jaką przeszedł. 
Gdy dochodzi do zabójstwa nastolatki, Oskar dostaje inspiracji do napisania kolejnej powieści. Niespodziewanie na jego drodze pojawia się Luiza, urocza dziewczyna, która zawładnie jego sercem. 
Odkąd poznaje Luizę jego świat staje się piękniejszy, jednak seria kolejnych morderstw doprowadza Oskara do kolejnych odkryć. Chłopak będzie musiał stanąć przed ogromnym wyborem... 

Kochani, tyle jeżeli chodzi o fabułę, więcej nie zdradzę, albowiem nie chcę żebyście stracili przyjemność odkrywania tej historii kartka po kartce. Ogromny plus za to, że książka jest pisana z perspektywy faceta. Serio, inaczej się czyta jak siedzi się w głowie kobiety, a inaczej jak opowiada facet. Cieszę się, że mogłam spojrzeć z tej perspektywy, bo jednak faktem jest, że autorem tej książki jest facet. Co jeszcze ciekawsze, dreszczyk emocji pojawił się już na samym początku. Bardzo podobało mi się również, że akcja powieści działa się w Polsce, ogromny plus za postaci drugoplanowe: siostra Luizy jak i cała jej rodzinka świetnie wykreowane, baaa! Samo clue tej powieści jest tak niesamowite, że woooah! Gdy już myślałam, że doszłam do punktu kulminacyjnego następuje niesamowity zwrot akcji i wylany kubeł zimnej wody na mój łeb! No i cóż... tak się kończy moja przewidywalność. 

Z ogromną przyjemnością czytałam tą powieść, mam nadzieję, że będę miała jeszcze zaszczyt przeczytać kolejne powieści Adriana Bednarka, bo ta książka na pewno wbiła mnie w fotel i chociaż nie jestem fanką polskich autorów, to zaczynam zmieniać zdanie na ten temat. Już poszukuję kolejnych powieści tego autora! 

Moja ocena:
9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu:


niedziela, 19 kwietnia 2020

Katarzyna Michalak "Ścigany"


Jako, że ostatnio tchnęło mnie na sięganie do polskich autorek, to w moje ręce wpadł "Ścigany", która była naprawdę świetną książką.


"Danka i Hubert to dwoje życiowych straceńców. Byli przekonani, że nic dobrego ich nie czeka. Aż spotkali siebie.
Danka pomogła mu, kiedy ranny i ścigany przez policję uciekał przez bieszczadzkie bezdroża. Uwierzyła w jego niewinność, choć był poszukiwany za zabójstwo.
Był taki jak ona. W oczach miał gniew, w duszy mrok, a w sercu głęboką ranę po wielkiej miłości. I jeszcze większej krzywdzie.
Hubert sprowadził na nią same kłopoty. Aby go chronić musiała znosić poniżenie i oddać się innemu mężczyźnie. Ale oddała mu tylko ciało. Serce zamroziła już dawno. Nie miała nic do stracenia i na niczym ani na nikim jej nie zależało. Nie można jej było przekupić ani zastraszyć.
Tylko miłość była w stanie to zmienić. I namiętność, tak silna, że pali wszystko, co stanie jej na drodze."

Już jakiś czas temu przeczytałam tą książkę, ale bardzo dobrze ją pamiętam. Danka - kobieta, która znalazła się na zakręcie swojego życia. Los nie był dla niej łaskawy, spotkało ją wiele nieszczęść, a  w momencie, w którym już chciała zakończyć swoje życie pojawia się ON!
Hubert, cudem przeżył zamach na własne życie i tym samym został wplątany w straszliwe morderstwo na samego Prezydenta RP. Gdyby nie Danka prawdopodobnie już by nie żył. W zasadzie oboje się uratowali przed śmiercią, a tym samym stali się dla siebie kimś ważnym. 

Akcja w książce dzieje się bardzo szybko, że nie sposób się oderwać. Jestem pod ogromnym wrażaniem, gdyż to pierwsza książka autorki, którą przeczytałam. Do tego wszystkiego dochodzą niesamowite dialogi i cięty język Danki, co powoduje zabawne sytuacje. Nie podobało mi się w jaki sposób autorka podeszła do kwestii przemocy seksualnej, bo inaczej tego nazwać nie potrafię. W imię życia i dobra obcej osoby bohaterka godzi się na karygodne traktowanie, co powodowało niesmak, ale mimo wszystko warto było przeczytać, mam nadzieje, że jeszcze sięgnę po książki tej autorki.

Moja ocena: 8/10


poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Melissa Darwood "(Nie) zdobyta" tom 2

Bardzo długo czekałam na ten tom. Gdy tylko skończyłam pierwszą część, zaczęłam szukać informacji o kontynuacji, niestety musiałam czekać kilka miesięcy, no ale się doczekałam i wiecie co...? Warto było!

"Kontynuacja bestsellerowej górskiej serii pełnej miłości.

„Potrafiłam sobie wyobrazić niemal wszystko – koszmarną pogodę, wędrówkę w śniegu i mrozie, wycieńczenie fizyczne oraz to, że załamię się psychicznie.
Miałam koszmary o sunącej po zboczu lawinie, widziałam siebie odpadającą od ściany, z odmrożonymi palcami i soplami lodu w nosie.
Planowana wspinaczka Jansona na szczyt napełniała mnie niepokojem. Truchlałam na myśl o tym, że góry go zabiją.
Prawda jest jednak taka, że możesz sobie snuć wyobrażenia o najbliższej przyszłości – gdybać, planować, śnić, zakładać hipotetyczne rozwiązania, a twoje cholerne życie i tak ma własne plany względem ciebie…” – Julka.

Czy Julce i Jeremiemu uda się pokonać własne ograniczenia i zrealizować wyznaczone cele?
Czy zdołają się oprzeć wzajemnemu przyciąganiu, które może zrujnować ich plany?

Zabawne dialogi, rozpalające zmysły sceny, zachwycające plenery górskie…
I emocjonujący finał, którego absolutnie się nie spodziewasz."

Aż brak mi słów, które mogłyby opisać tą książkę. Sięgając po tą część byłam pełna obaw i niepokoju. Bałam się, że pierwszy tom był tak dobry, że kontynuacja mogłaby okazać się klapą, a tu niespodzianka, bo prawdę mówiąc, ta część okazała się ciut lepsza. Dawno się tak nie uśmiałam. Dialogi naprawdę doprowadzały mnie do łez, oczywiście ze śmiechu.
No, ale od początku. Jak wiecie książka zakończyła się w dość kulminacyjnym momencie, dla tych, którzy nie czytali pierwszej części - nie wiem na co czekacie!? - Julka z uporem maniaka próbuje przygotować się do wyprawy na K2, jednak jej hormony tak buzują w obecności JJ-a, że nie sposób myśleć tylko o wyprawie. Każdy dzień przygotowań zbliża ich do siebie. Choć oboje otwarcie powiedzieli sobie czego od siebie oczekują, to jednak uczucia przejmują kontrolę nad rozumem. Przygotowania do tak wyczerpującej wyprawy niosą za sobą wiele trudnych decyzji, są wzloty i upadki (jeżeli chodzi o Julkę, to więcej jest tych upadków), ale dziewczyna się nie poddaje. Jest zdeterminowana i mimo swoich słabości dąży do celu, choć w pewnym momencie dziewczyna już sama zastanawia się jaki jest jej cel.

Jeżeli chodzi o Jeremiego, to w stu procentach Iniemamocny, nie zawaha się przed niczym, jest silny, waleczny i w pełni oddany górom. To one go ukształtowały i dzięki nim był tym kim był. Prawdziwy bohater, oczywiście nie omieszkam wspomnieć, że ideał wręcz nierealny, ale cóż to byłby za romans gdyby nie cudowny bohater, który nie ma w zasadzie żadnych wad. 

"Może się teleportował. Nie dosyć, że z niego Iceman i Iniemamocny, to jeszcze Jumper. Bohater o trzech twarzach, jebana mać."

W tej część autorka skupiła się na relacji głównych bohaterów, ale nie tylko. Przede wszystkim tematem numer jeden były góry, nie tylko Himalaje, ale również nasze polskie Tatry. Bardzo piękne opisy widoków, które miałam przed oczami, a gdy przeniesiemy się w Himalaje nie sposób nie zajrzeć choć na chwilę w Google Maps, żeby podziwiać widoki najwyższych gór świata. Jestem pod ogromnym wrażaniem jak autorka profesjonalnie przygotowała się do napisania tej książki. Choć nigdy nie zgłębiałam tematyki alpinizmu muszę powiedzieć, że informację zawarte w książce okazały się bardzo ciekawe i interesujące. W swoim życiu widziałam tylko jeden film o alpinistach "Everest" z 2015 r. i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Właśnie na postawie tego filmu potrafię sobie wyobrazić jak niebezpieczny jest alpinizm i nigdy przenigdy nie zrozumiem czym kierują się alpiniści, którzy ryzykują własne życie wpinając się i zdobywając szczyty. Tak właśnie nie rozumiałam Jeremiego, który żył dla gór, mało tego był samotnikiem i od pewnego czasu zdobywał szczyty w pojedynkę. Droga, którą podążał wydawała się dla niego bezpieczna (oczywiście w pewnym sensie), dlatego, że nie był od nikogo zależny, nie musiał się o nikogo martwić, a tym samym nikt się o niego nie martwił, bo nikt na niego nie czekał po powrocie z wyprawy. Aż do momentu, gdy na jego drodze pojawiła się ONA. Przygotowanie Julki do wyprawy było dla Jeremiego testem cierpliwości. Ja sama chyba nie zniosłabym marudzenia Julki, a dla faceta, który nie jest przyzwyczajony do niańczenia nowicjuszy, to prawdziwy wyczyn. 

Dodam jeszcze, że w tej części dostaniemy bardzo dużą dawkę scen namiętności między JJ-em a Julką, zastanwiam się czy to nie zakrawa o erotyk.. ale... nie przeszkadza mi to ani trochę. Sceny są nie przesadzone, czyta się bardzo przyjemnie, czasem nawet pojawia się gęsia skórka na ciele. I chyba o to chodzi.

Na sam koniec dodam tylko, że jestem wdzięczna autorce, za to, że choć jest to fikcja literacka to jednak potrafi wpleść takie sytuację, że książka staje się bardziej "przyziemna" i realna, a mam tu na myśli zwykłą biegunkę czy menstruację! Ha! Oczywiście z poczuciem humoru, którego nie zabrakło.

"O tak, na bank zbliża się okres. Co potwierdza teraz dodatkowo mój żołądek, który jak zwykle przed miesiączką zachowuje się jak nienażarty zwierz. Oprócz tego, że zaczyna zasysać wnętrzności niczym odkurzacz, to wydaje przy tym równie głośne dźwięki jak zelmer z okresu PRL-u wyjąc: Daj żreć! Daaaj!"


Jestem przekonana, że będę sięgać o kolejne książki Melissy, mam nadzieję, że ta opowieść jeszcze się nie kończy, bo faktycznie jest opcja, że mogłaby powstać kolejna część. Kochana Autorko, czekam na więcej!

Moja ocena:
10/10 

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Galvin Lindsay "Piekielna Głębina"


Sięgając po tą książkę nie wiedziałam czego się spodziewać. Opis tej powieści był bardzo zagadkowy i interesujący. Po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia....

"Ekscytująca, pełna tajemnic fabuła. Niezwykle oryginalna powieść, łącząca elementy thrillera o walce o przetrwanie, realistycznej opowieści o eksperymentach genetycznych i fantastyki.

Kiedy Aster budzi się w samotności na tropikalnej wyspie, nie ma pojęcia, gdzie jest, jak się tutaj znalazła ani gdzie szukać swojej młodszej siostry Poppy. W tym sam czasie Sam, chłopak, z którym obie dziewczyny zawarły znajomość kilka dni wcześniej w samolocie, powiązuje ich niespodziewane zaginięcie z podejrzanymi wydarzeniami następującymi w jego życiu. Trójkę nastolatków łączy jedno – choroba nowotworowa dotknęła kogoś z ich najbliższej rodziny. Odpowiedzi, których szukają, okażą się spoczywać
w tajemniczym podwodnym świecie – otoczonym bezludnymi wyspami, a mimo to zamieszkanym przez niezwykłe istoty…"


Jedno jest pewne, to książka zdecydowanie dla młodzieży. Historia nastolatki, która zmaga się żałobą po śmierci matki. Aster została tylko siostra Poppy, którą chciała się opiekować jak matka. 
Historia rozpoczyna się, gdy dziewczynki muszą wyjechać na drugi koniec świata do swojej jedynej ciotki Iony, która już na samym początku jest bardzo tajemniczą postacią.

Aster wraz z siostrą trafiają do tajemniczej wioski, gdzie wszystko staje się dla nich dziwne i podejrzane. Już sama droga do wioski stwarza bardzo zagadkowy klimat. 

Ciotka Aster i Poppy jest naukowcem i prowadzi badania dotyczące leku na raka, a wioska, w której prowadzi badania nie przypomina jednak laboratorium naukowego, a raczej odizolowaną społeczność bez dostępu do techniki, co już daje wiele do myślenia. 

Ale to jeszcze nie jest całe clou, bo oczywiste jest, że ciotka, która została jedyną rodziną Aster i Poppy ma się opiekować nimi najlepiej jak umie. No, ale to przez tą właśnie ciotkę, Aster budzi się na bezludnej wyspie sama i nie dość, że ma przeżyć to jeszcze musi za wszelką cenę odnaleźć siostrę i dowieść prawdy.


Trochę ciężko opisać tą książkę, ponieważ na początku nie miałam zielonego pojęcia o co w niej chodzi, dla mnie to domieszka thrillera z science fiction. Snułam domysły, porównywałam do różnych książek i szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń.
Postać Aster jest bardzo ciekawa, dziewczyna choć ma dopiero piętnaście lat podejmuje bardzo odpowiedzialne decyzje, jest ostrożna i bardzo opiekuńcza w stosunku do Poppy. Aster jest również bardzo wrażliwa i choć stwarza wrażenie silnej i zdeterminowanej, w środku jest krucha i łatwo ją zranić. 
Co do Poppy, to bardzo żywiołowa i energiczna dziewczynka, szybciej robi jak myśli, czasem jej zachowanie jest bardzo śmieszne, ale jednak każdy jej ruch ma swoje odzwierciedlenie w późniejszych wydarzeniach. 

 Co do Iony... trudno mi napisać choć jedno dobre słowo na temat tej postaci, po prostu nie chce psuć Wam klimatu, ale dobrego zdania nie mam. 

Sama fabuła była dość zaskakująca, Autorka można powiedzieć, że miała niezłą fantazje i choć w książce są poruszane bardzo trudne wątki, a widmo śmierci krąży wśród bohaterów to i tak mnie na łopatki nie powaliło. Ot, czytadło jakich wiele. Przeczytać przeczytałam, ale spodziewałam się czegoś więcej. 

Ogólnie rzecz biorąc książka nie jest zła, czyta się szybko i naprawdę dużo się dzieje, są emocje i napięcie. 

Także polecam serdecznie, jak nie macie co czytać w tym trudnym okresie to sięgajcie śmiało. 

Moja ocena:

5/10 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu: 






sobota, 14 marca 2020

Melissa Darwood "(Nie)zdobyta. Tom 1"


Zacznę od tego, że nie jestem fanką polskich autorek, z tego też powodu nie przeczytałam żadnych książek tej autorki, (tak tak... "Gordiana" też nie), a może dlatego, że nawet nie wiedziałam, że jest polską autorką. A więc, gdy już zaczęłam czytać książkę wiedziałam, że bardzo mi się spodoba. No dobra, ale wracając już do rzeczy... 

"Julka ma trzydzieści dwa lata i słabo płatną pracę dziennikarki w czasopiśmie dla kobiet. Kiedy redaktorka naczelna sugeruje, by napisała artykuł na chwytliwy temat (z przystojnym szejkiem, celebrytą, milionerem lub alpinistą w roli główniej) Julka zaczyna zbierać materiały na temat polskich himalaistów.

Niebawem natrafia na informację o ekscentrycznym Jeremim Jansonie (zwanym JJ), który wydaje się być idealnym tematem na artykuł. Planuje on bowiem jako pierwszy człowiek w historii zdobyć zimą szczyt K2, i to solo, co jest istnym szaleństwem.

Wydawnictwo podchwytuje temat i proponuje dziennikarce duży budżet na napisanie reportażu. Jest jednak jeden warunek – Julka musi wziąć udział w wyprawie organizowanej przez JJ-a i dojść do bazy pod K2. Ona – która nie ma pojęcia o alpinizmie, nie znosi zimna i jest w słabej kondycji fizycznej. Jednak największy problem tkwi w tym, że Janson jest outsiderem i wcale nie chce zostać bohaterem książki.

Czy uda jej się przekonać nieustępliwego himalaistę do wspólnej wyprawy?
To wyzwanie okaże się ciężką próbą sił, i to nie tylko fizycznych. Julka nie zdaje sobie sprawy, że najtrudniej jednak będzie opanować silne przyciąganie, które narasta między nią a intrygującym Jansonem."


Jestem pod ogromnym wrażaniem! Czyta się bardzo szybko, książka jest fenomenalna i chociaż przeczytałam ją już jakiś czas temu wciąż nie mogę się po niej otrząsnąć, nie wspominając o tym, że nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Główna bohaterka Julka jest niesamowita, jej ambicja i chęć pozostania niezależną finansowo jest imponujący, zwłaszcza, że w dobie internetu prawie nikt już nie czyta pisemnych gazet, a gdy nadarza się jedyna okazja, że może wydać książkę na temat pewnego introwertycznego himalaisty Jeremim Jonsonie to Julka nie zastanawia się długo. Jednak okazuje się, że aby wydawnictwo w pełni zaakceptowało wypłatę środków na tworzenie książki, bohaterka nie tylko musi przeprowadzić wywiad z Jeremim, ale sama musi wziąć w niej udział. Tylko pojawia się pewien problem, a mianowicie jak przekonać zamkniętego w sobie faceta, który nie lubi rozgłosu, żeby napisać o nim książkę, a mało tego żeby... zabrał ją na samą wyprawę.... ? Tym bardziej, że Julka nie ma zielonego pojęcia o himalaizmie, już nie wspominając, że to ma być wyprawa na Mount Everest -  zimą!! 

Niesamowite dialogi i niesamowita akcja, sama postać Julki jest naprawdę przezabawna, już nie chodzi o sam fakt, że jest zdeterminowana, żeby wziąć udział w tej wyprawie, ale to, jak bardzo się zaangażowała i to nie tylko w samo wydanie książki, ale również jej serce się zaangażowało. 


Ta książka jest obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać coś innego, czego nie spotyka się w książkach o miłości. Dodatkowy plus za to, jak autorka musiała się przygotować do tej powieści, ja sama nie mam zielonego pojęcia o wspinaczkach i o wyprawach na 8-tysięczni-ki, bo to nie jest zwykła wspinaczka na byle górkę, ale niebezpieczna walka o życie. Zdobycie najsłynniejszej góry świata zimą, to wielki wyczyn, zwłaszcza, że bohaterka nigdy nie wspinała się na żadne góry.  
Dzięki tej książce mogłam poznać wiele interesujących informacji.odnośnie samego himalaizmu. 
Dodatkowo ogromny plus za dialogi i za okładkę, która jest przepiękna, nooo... a wątek miłosny mimo wszystko subtelny i z nutą pikanterii :) 
Jeden minus.... za krótka! 
Gdy już mnie pochłonęła.. okazało się, że to koniec! Dlaczego? Ja się pytam dlaczego taka krótka?? 
Mam nadzieje, że kolejna część nie będzie taka krótka :) 

Kochani, musicie ją przeczytać! A mi nie pozostało nic innego jak czekać na kolejny tom :) ( a to już w maju) 


Moja ocena: 9/10 

czwartek, 4 lipca 2019

E L James "Mister"



Pamiętacie ten fenomen "50 Twarzy Greya"?
Ja nie, gdzieś coś słyszałam, ale jakoś nie wzbudziło to mojego większego zainteresowania. Książki trafiły w moje ręce wiele miesięcy po tym jak cały szum wokół opadł. No ale, przecież to nie o Christianie będę tu pisać, ale o... tamtaramtam... Misterze!  

Tak oto, po trzech wspaniałych bestsellerach, po ich ekranizacjach oraz iluś tam częściach"oczami Christiana" powraca E L James ze swoją nową książką... 

"Londyn, 2019. Dla Maxima Trevelyana życie było niezwykle łaskawe: uroda, arystokratyczne koneksje i pieniądze sprawiły, że nigdy nie musiał pracować, a noce rzadko spędza samotnie. To idylliczne życie przerywa jednak coś, na co mężczyzna nie jest gotowy: Maxim dziedziczy rodzinny tytuł szlachecki, cały majątek i gigantyczne posiadłości... a także wszelkie wiążące się z nimi obowiązki. To rola, z którą nie umie się zmierzyć.
Największym wyzwaniem będzie jednak walka z pożądaniem pewnej tajemniczej młodej kobiety, która niedawno pojawiła się w Anglii. Ta dziewczyna ma w sobie coś więcej niż niebezpieczną, skomplikowaną przeszłość. Małomówna, piękna i z ogromnym talentem muzycznym, nęci Maxima swoim sekretem, wzbudzając w nim namiętność, jakiej dotąd nie doświadczył. Kim jest Alessia Demachi? Czy Maxim obroni ją przed zagrażającymi jej wrogami? I co uczyni dziewczyna, gdy dowie się, że jej kochanek również skrywa mroczne tajemnice?
Od serca wielkomiejskiego Londynu przez dzikie wrzosowiska Kornwalii aż do zimnych, budzących grozę bałkańskich krajobrazów, Mister to pełna niebezpieczeństw i pożądania podróż zapierająca dech w piersiach aż do samego końca."


Sięgając po tą książkę nie wiedziałam czego się spodziewać, szczerze to nawet nie przeczytałam opisu, tylko pewnego dnia oglądając "śniadaniówkę" w tv natknęłam się na wywiad z autorką, która zapewniała, że to zupełnie inna książka od "50 Twarzy Greya", to zwykły romans, jednotomowy, ale czy aby na pewno? 

Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś faktycznie innego, ale czego? Sama nie wiem. To tak zwane "zaskocz mnie". Podobne schematy, znów bogaty chłopek, znów szara myszka, przewidywalna akcja. To książka, jakich wiele. Pamiętam, że po "50 Twarzach Greya" wszystkie książki były pisane na "jedno kopyto". Czy tym razem będą podobne powieści na styl Mistera? Nie sądzę, bo Greyów jakich wiele. 

Akcja dzieje się w Londynie, poznajemy Maxima, który niedawno stracił brata i "zabawia" się ze swoją bratową - wdową. Nic szczególnego, baaa... postać jakich wiele w książkach, zwykły bawidamek, do tego hrabia, który nie przepuszcza żadnej laski. Oczywiście nie wspomniałam o tym, że był nieziemsko przystojny?? Był... ale pomijam ten fakt, lepiej się przecież czyta jak ma się wyobrażenie wysportowanego, umięśnionego Boga niż jakiegoś Janusza z piwnym brzuszkiem. Fajnie, mogłam poznać go bliżej, posiedzieć mu w głowie obczaić o co kaman, aż po chwili pojawia się kolejna postać Alessi, która tu Uwaga, jest Albanką i zaczęła pracować u Maxima jako sprzątaczka. Alessia ma ogromny talent, gra na fortepianie lepiej niż Chopin czy Beethoven oczywiście bez żadnych nut! Niesamowite prawda? 
Postać Alessi jest całkiem ciekawa, cicha myszka, z innego kraju ucieka przez tradycjami swojego domu oraz przed swoją przyszłością i udaje jej się znaleźć szczęście w ramionach Maxima. Szczęście to jednak nie trwa długo, bo demony w końcu dopadają ją. 

Tak naprawdę Alessie polubiłam dopiero na samym końcu, podczas pewnej akcji. Dziewczyna wreszcie pokazała nieco pazurków, a wcześniej... jak zwykle dziewiczy rumieniec, kiwanie głową, żadnych dyskusji na poziomie, a przecież dziewczyna jest inteligentna, może po prostu Hrabia Maxim ją tak onieśmielał, że połknęła język. 

Książkę naprawdę szybko się czytało, język autorki jest niezwykle delikatny, subtelny, nie ma tak wulgaryzmów, ani niesmacznych momentów, za to oczywiście ogromny plus.
Ale wracając do całości, ciągle jestem zła na siebie, że czytając wciąż szukałam porównań do Christiana i Any oraz punktowałam autorkę na każdym kroku. Zastanawiam się teraz, czy to nie zmieniło mojej oceny. Gdyby ktoś dał mi do ręki tą książkę i nie podawał mi nazwiska autorki, to pewnie inaczej  bym ją oceniła, a tak no niestety, wysoko postawiona poprzeczka jest nie do przeskoczenia.

Wracając do plusów: jak już wspomniałam ogromny podziw za język (to dotyczy również tłumaczenia), różna forma narracji. Z jednej strony mamy Maxima, który wypowiada się w pierwszej osobie, a za chwilę mamy Alessie, która jest opisywana z trzeciej osoby. Na początku się trochę gubiłam o co chodzi, ale szybko załapałam i podobało mi się to, kolejny plus za różnorodność kulturową, z jednej strony mamy Londyn, Kornwalię, a później uroki Albanii (aż sama sprawdziłam w GoogleMaps gdzie leży Kukës), podobały mi się również elementy muzyki klasycznej, tylko dlaczego znowu ten fortepian? Czy Alessia nie mogła grać na lutni albo wiolonczeli? Sam Maxim również grał na fortepianie, czy to aby przypadek? 

Co do minusów, to niestety jest ich nieco więcej... po pierwsze znowu mamy "tą trzecią" podobna do Pani Robinson, dla mnie za mało akcji, oczywiście nie chodzi mi o sensację, ale książka trochę się wlekła, poza tym kilka wątków zostało rozpoczętych i nie skończonych, Alessia, która do złudzenia przypominała Anę z Greya, znów dziewica, do tego szara myszka, a do tego ich sceny łóżkowe, żywcem wyrwane z Greya... 

No dobra dość już tych porównań, bo jak wspomniałam za dużo tego i w sumie popsułam sobie radość czytania, przez to doszukiwanie się porównań. 

Podsumowując, książka mimo wszystko była całkiem niezła, czytałam o wiele gorsze gnioty, a ta, choć nie sądzę, że zostanie zekranizowana to i tak nieźle wyszła. Wydaje mi się, że autorka wciąż ma w głowie obraz Christiana i Any, fenomen się skończył i jakoś trzeba zacząć tworzyć coś nowego. Mimo wszystko to jednak romans, może nie erotyk, bo choć scen łóżkowych było wiele, to były one skumulowane w jednym miejscu książki. Czy będzie kolejna część? hmm.. tak jakby autorka zostawiła sobie otwartą furkę, bo może i być, albo i nie. Pewnie zależy od ilości sprzedaży.

Czy polecam? Chyba każdy, kto czytał Greya musi sięgnąć po tą książkę nawet po to, żeby znów poczuć ten TEN klimat i styl autorki.   

Na koniec dodam, że tą książkę udało mi się wygrać w konkursie na Fanpage'u "50 Twarzy Greya", jest to moja pierwsza wygrana książka, z czego się ogromnie cieszę. 

Moja ocena: 5/10






środa, 10 kwietnia 2019

Vi Keeland, Penelope Ward "Słodki drań"


Jak zawsze zaczęłam czytać, że tak powiem "od dupy strony", bo to jest czwarta część autorek w duecie, a ja owszem czytałam ich książki, ale każdej z osobna. Co nie zmienia faktu, że będę musiała nadrobić zaległości.

"Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem.

Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania...

To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania!

Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!"


Na początku książka mnie nie porwała, mimo przezabawnych momentów i śmiesznych dialogów było to trochę nudne. Zwłaszcza po tym jak przeczytałam "nieziemsko przystojny"... o jaaa... kolejna, no czy nie może być tak, że jakiś koleś jest przeciętny?? No ale, czytałam dalej i historia mnie zaciekawiła, było kilka zwrotów akcji, jednak mimo to ja dosłownie wszystko przewidziałam, nie było tego elementu zaskoczenia. 

Książka podzielona jest jakby na dwie części, pierwsza z perspektywy Aubrey oraz Chanca. Uwielbiam takie narrację z uwagi na to, że strasznie ciekawi mnie co dzieje się w głowach głónych bohaterów.  Język jest prosty i czyta się szybko. Jednak jeżeli mam być szczera to książka niestety podobna do wszystkich innych jakie czytałam. Bohaterowie owszem, są zabawni i ich wypowiedzi są na jakimś poziomie. Jednak Aubrey pod kilkoma względami strasznie mnie irytowała, ale o tym przekonacie się sami ;) Co do scen erotycznych to super, że autorki przedstawiły wszystko ze smakiem i pikanterią, a nie jako typowy erotyk, gdzie co druga kartka tam seks. 
Na sam koniec dodam, że książka mimo nieciekawej okładki wciąga (po przeczytaniu pierwszych 60 stron :P). No i ta koza!! 




Serdecznie polecam tą propozycję, naprawdę nadaje się lekturę do poduszki ;)

Moja ocena:  7/10 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: