niedziela, 27 maja 2018

K. N. Haner "Piekielna miłość" - Zakazany układ" tom II



"Zakazany Układ" zwalił mnie z nóg, a po jego zakończeniu po prostu nie mogłam się doczekać kolejnej części, gdy wreszcie po nią sięgnęłam nie mogłam się oderwać, czytałam, czekałam i... sami się przekonajcie.  


"Czasami jedna chwila już na zawsze odmienia nasze życie. Kto powiedział jednak, że powinniśmy poddawać się temu, co przyniósł nam los? Dlaczego nie możemy się zbuntować, powiedzieć dość i zrobić wszystko po swojemu? Może dlatego, że nie mamy na to sił?
Wydarzenia ostatnich tygodni sprawiły, że nie poznaję samej siebie. W lustrze widzę zupełnie obcą kobietę. Jedynie czego pragnę, to zapomnieć o tym, co mnie spotkało. Niestety każdy dzień przypomina mi, że tak naprawdę nic nie znaczę. Nie mam nic. Nie mam serca. Duszy. Przyszłości. Teraz jestem przecież po prostu zwykłą dziwką.
Marcus
Dojdę do samych bram piekieł, by ją odnaleźć, i wyrwę ją ze szponów tego, który chce nas zniszczyć. Poświęcę wszystko, co mam. Oddam duszę, która znowu żyje właśnie dzięki niej.
Zmieniłem się. Kiedyś wszystko, co robiłem, robiłem ze złości i poczucia niesprawiedliwości. Żyłem nienawiścią, pragnąłem zemsty na tych, którzy tak naprawdę nie powinni mnie obchodzić. Dobiłem do dna, a wtedy poznałem Nicole i to ona sprawiła, że zacząłem piąć się w kierunku światła. Teraz robię wszystko z miłości do tej jedynej. Nicole to moja miłość. Piekielna miłość."

Nie będę rozpisywać się o samej fabule, bo wszystko jest w opisie, skupie się na całej reszcie.
Autorka zgotowała czytelnikom istne piekło i doprowadziła do tego, że we mnie przelewała się cała gama emocji.  Pełna napięcia,  zwrotów akcji, elektryzująca i naszpikowana dramatyzmem.
Ale oczywiście nie byłabym sobą gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Marcus stał się dla mnie zbyt ckliwy i romantyczny. Miłość do Nicole zmieniła go w bezbronnego, zaślepionego chłopka, który nie widział już nic poza Nicole. Prawda jest taka, że stał się ludzki, wytworzyły się w nim różne emocje, a to dla niego nowość, gdyż po prostu jego serce się roztopiło i zaczęło bić na nowo. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że jednak ten "martwy w środku" i pozbawiony jakichkolwiek uczuć Marcus podobał mi się bardziej. Czasem wręcz miałam dość jego wewnętrznych rozterek, myślałam sobie: "Chłopie, przestań się nad sobą użalać i weź się w garść".
Do tego pojawia nam się osoba trzecia - z czego powstaje trójkąt, a ja tak nie cierpię w książkach trójkątów! A poza tym Nicole.... nie wiem co się stało z tą dziewczyną, była strasznie rozchwiana emocjonalnie. Owszem, dalej była silna i zdeterminowana, miała odwagę i właśnie ta siła napędzała ją do walki. Jednak cała reszta?? Zachowywała się jak rozwydrzony dzieciak, który nie myśli racjonalnie. W pierwszej części była pewna siebie, doskonale zdawała sobie sprawę z tego co się wokół niej dzieje, a tu? Miła niespodzianka, bo dziewczyna strasznie dramatyzowała i po części nie mogłam jej znieść, sama nie wiedziała czego chce. Jednak mimo wszystko rozumiałam ją, przeszła przez piekło, więc trudno zachowywać się normalnie i racjonalnie myśleć, skoro przeszło się taką traumę. Podziwiałam ją i zastanawiałam się jak jeszcze po takich przeżyciach mogła normalnie funkcjonować.

Skupiając się na pozostałych aspektach to nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Książka była pisana naprzemiennie, co mi się bardzo podobało, gdyż miałam większy i głębszy obraz całości. Bardzo lubię książki, w których są rozdziały pisane z różnych perspektyw, by doskonale zrozumieć czym kierowali się bohaterowie. Do tego Kasia ma doskonały styl pisania, co zawsze będzie mi się podobało. 

Podsumowując to jest książka, która musi znaleźć się obowiązkowo na każdej półce, bo to lektura obowiązkowa, jednak jest jeden mały alert: aby przeczytać pierwszą część trzeba mieć pod ręką od razu drugą, bo oczekiwanie na kolejny tom, to była istna męczarnia! Po pierwszej części nie da się po prostu odłożyć książkę na półkę, emocje buzują i najgorsze jest czekanie... 
Rewelacyjna książka i mam nadzieje, że kolejne powieści Kasi będą tak samo rewelacyjne jak ta seria!!

Moja ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: 




wtorek, 22 maja 2018

Mona Kasten "Begin Again"



Tą książkę poleciła mi siostra i powiem Wam szczerze, że dawno tak się nie odprężyłam przy jakiejś lekturze. To była naprawdę fajna książka, którą pochłonęłam w dwa wieczory. 

"Allie ‒ świeżo upieczona studentka ‒ przybywa do obcego miasta, by rozpocząć studia. Los chce, że wynajmuje pokój z przystojnym, młodym, choć nieco nieokrzesanym młodzieńcem. Wynika z tego mnóstwo złego i dobrego."

Krótki opis?? Faktycznie, bo do tej książki nie trzeba nic więcej, ona sama się czyta.


Historia jakich wiele, dwoje ludzi, na studiach, kilkoro przyjaciół, razem spędzone chwile i tak dalej, niby banalna książka, jednak miała w sobie tyle emocji, które przedzierały się przed te kartki, że nie sposób było się od niej oderwać. 

Allie to dziewczyna, która postanowiła się wyrwać ze swojego idealnego życia. Oderwała się od nienagannych strojów, idealnego makijażu, idealnej fryzury a przede wszystkim od perfekcyjnej matki. Wychodząc spod kokonu napotyka pierwsze problemy, a mianowicie - mieszkanie, a konkretnie pokój. Przeszukała mnóstwo ofert i żadna jej nie odpowiadała, do czasu, aż znalazła idealne, przytulne mieszkanko. Właścicielem okazał się jednak dupek , któy szukał samych facetów. Zdeterminowana i zmęczona Allie nie dała za wygraną, czym oczywiście zapunktowała u Kadena i osiągnęła swój cel. 
Choć początkowo opornie idzie im wspólne mieszkanie, to z czasem zaczynają się dogadywać i razem tworzą idealny duet. 


Opowiedziałam w kilku zdaniach prawie całą książkę, ale to nie jest spoiler, to trzeba przeczytać, wczuć się w ten klimat, w te emocje. Cała książka była nimi przesycona, czasami się śmiałam, czasami miałam ciarki na ciele i mimo, że wiedziałam jak zakończy się ta historia, to de facto to nie była banalna historia, to powieść, która na pewno zostanie w mojej pamięci. Sposób w jaki autorka przedstawiła ją przedstawiła, wykreowała bohaterów i całą fabułę jest naprawdę fenomenalny.

Wielki plus za to jak autorka przedstawiła Allie i Kadena, oboje mają wybuchowe i impulsywne charaktery, ale za to nie są bezpłciowi, są elektryczni i przyciągający uwagę. 

Za co jeszcze wielki plus? Za to, że choć to książka typowo dla młodzieży język jakim posługują się bohaterowie nie jest dziecięcy, bohaterowie są dojrzali i to mi się bardzo podobało. 
Książka była  naprawdę bardzo fajna, mam nadzieję, że przeczytam więcej powieści tej autorki.

Podsumowując, ta książka choć jest w kategorii dla młodzieży, to szczerze polecam wszystkim. Jest naprawdę fajna i odprężająca.

Moja ocena: 8/10 


środa, 25 kwietnia 2018

Erica Spindler "Tamta dziewczyna"


Jako, że uwielbiam dobre kryminały nie omieszkałam nie sięgnąć po książkę, której okładka wręcz emanuje tajemniczością i doskonałością, a o czym jest?

"Okrutna zbrodnia i jeden świadek – piętnastoletnia dziewczyna z biednej dzielnicy. Jest notoryczną kłamczuchą, wiecznie na bakier z prawem. Nic zatem dziwnego, że nikt nie chce jej uwierzyć. Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, cieszy się opinią prawej, uczciwej i opanowanej. Ale nie zawsze tak było. Miranda pochodzi z niewielkiego, prowincjonalnego miasteczka Jasper, w dodatku z jego gorszej, biedniejszej części. Szacunek kolegów i koleżanek oraz lokalnej społeczności zdobyła swoją ciężką pracą. Kiedy Miranda i jej partner zostają wezwani na miejsce przestępstwa, ofiarą okazuje się znany i lubiany wykładowca miejscowej uczelni. Zaskakuje ich rzadko spotykana brutalność zbrodni. Gdy Mirandzie wydaje się już, że tego dnia nie może się wydarzyć nic gorszego, przypadkiem trafia na coś, co mrozi jej krew w żyłach – wyblakły wycinek z gazety z artykułem o nocy sprzed piętnastu lat, tamtej nocy, którą usilnie stara się wyprzeć z pamięci, tak jak swoją przeszłość."

Nie będę powielać opisu, więc powiem tylko, że książka była bardzo wciągająca. Trzymała w napięciu, co bardzo mi się podobało. Zwłaszcza, że Miranda stała się nagle główną podejrzaną tego morderstwa. Bardzo podobała mi się postać Mirandy. Kobieta przeszła w swoim życiu wiele, ale doszła do wszystkiego ucząc się na swoich błędach. 
Tak jak wspomniałam, całe morderstwo zaczęło kręcić się wokół zdarzeń sprzed 15 lat, Miranda jest zdezorientowana i po tym jak zostaje odsunięta od sprawy zaczyna działać na własną rękę. 
Oczywiście cieszę się, że kobieta w tym wszystkim nie była sama, a mianowicie miała swojego partnera, z którym zaczyna ją łączyć coś więcej niż przyjaźń.

Książkę czyta się fenomenalnie szybko, za co jestem bardzo wdzięczna autorce, akcja naprawdę toczy się szybko, co chwile wynikają nowe okoliczności, a jej zakończenie faktycznie mnie zaskoczyło. Do tego pojawił się wątek miłosny, który przypadł mu do gustu - jako fanki romansów - a całość trzymała w napięciu. 

Jako, że jest to kryminał to rzadko spotykam się z narracją pierwszoplanową, tak samo i tu była narracja trzecioplanowa tzw. narrator wszystkowiedzący, jednak nie przeszkadzało mi to. Książkę czyta się tak, że nie można się od niej oderwać. 

Polecam :)

Moja ocena: 7/10 

Za przeczytanie i zrecenzowanie dziękuję: 



piątek, 13 kwietnia 2018

J. A. Redmerski "Zabić Sarai"



Zupełnie obezwładniająca, uzależniająca, ekscytująca i pełna napięcia książka!!
Nawet nie musiałam czytać promocji tej książki, bo wiedziałam, że ta autorka mnie nie zawiedzie. Po genialnym "Na krawędzi nigdy" (przy której pierwszy raz płakałam) i "Na krawędzi zawsze" wiedziałam, że musi być świetna, a była o niebo lepsza!

"Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat. 
Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpiecznie do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny. 
Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci. 
Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije."


W opisie książki jest w zasadzie wszystko opisane, więc nie będę tego powielać. Skupię się na całej reszcie: 
Ta książka ciągnie za sobą samą akcję, napięcie i determinację. 
Sarai - dziewczyna, która znalazła jedyną okazję do tego by uciec na wolność. Więziona od dziewięciu lat u barona narkotykowego w Meksyku doświadczyła w swoim życiu wiele złego, nie skończyła żadnej szkoły, ale była bystra i inteligentna. Potrafiła także doskonale grać, zresztą aby przeżyć musiała się dostosować. Jednak mimo to, że wychowywała się praktycznie w świecie przestępczym wciąż była pełna empatii i zrozumienia. Bo skoro trafiła do takiego miejsca w wieku czternastu lat to raczej powinna już przesiąknąć tą przestępczością. Sarai jednak potrafiła odróżnić dobro od zła, wiedziała, że nie chce już żyć w takim świecie i znalazła się pod skrzydłami Victora.

Victor to bezwzględny płatny zabójca, trochę przypominał mi z charakteru Jasona Stathama z filmu "Transporter", akurat co do fabuły tej książki idealnie pasowała by trzecią część "Transportera". Niechciany pasażer, o którego właśnie chodziło. 
Victor był jakby z kamienia, nie wyrażał żadnych emocji, nie chciał nic o sobie zdradzić jednak z jakiegoś powodu pomógł Sarai. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że powinien ją zabić, bo ona tylko go destabilizowała, ale z jakiegoś powodu nie potrafił. Z czasem zdał sobie sprawę, że ona staje się dla niego kimś ważnym, a tym samym pozwolił sobie na uczucia, co w gruncie rzeczy prowadzić może do śmierci, zarówno jego jak i Sarai. 

Straciłam głowę dla tej książki, nie mogę się pozbierać. Całość była tak dokładnie przemyślana, że czytałam praktycznie na jednym wdechu. Dzieje się dużo, ale nie tak, żeby był przesyt akcji. Fakt, akcji jest dużo, jest wiele krwi, wiele śmierci, ale właśnie o to chodzi, właśnie czegoś takiego mi brakowało - Emocji, emocji i jeszcze raz emocji. Miałam gęsią skórkę i dreszcze jak przewracałam strony. 
  Książka jest pisana zarówno z perspektywy Sarai jak i Victora, obie te postacie były bardzo, ale to bardzo dobrze przedstawione. Widać ten kontrast pomiędzy bohaterami, autorka bardzo dobrze ich rozróżniła - Sarai - dziewczyna skrzywdzona, jednak pełna walki i determinacji, była zmęczona i zniszczona, ale nie bała się, nie okazywała lęku i była gotowa wiele zaryzykować, nawet, gdy wiedziała, że może umrzeć. A Victor - bogaty, przystojny i pozbawiony jakiejkolwiek empatii, który wykonuje tylko swoje zadania, a jednak.. człowiek w czarnej, żelaznej zbroi zaczyna coś czuć? 
Ale to jeszcze nie wszystko, bo najlepsze było to, co działo się pomiędzy tą dwójką... wszystko działo się powoli, tak powoli, że aż prawie bolało i to mi się ogromnie podobało. W głowie Victora nie było tylko jebanie, pieprzenie i seks - jak patrzył na Sarai. Nie było pełnych pożądania obrazów, co to on by z nią nie robił. Tak samo jak Sarai - nie mdlała na jego widok, to nie był olśniewający, przeprzystojny, zachwycający mężczyzna tak, że majtki od razu miała mokre. Nie, to było kiełkujące, powoli i stopniowo oboje uświadamiali sobie, że im na sobie zależy, że zaczęło im bardziej zależeć na życiu tej drugiej osoby niż na własnym. Sarai czuła się przy Victirze bezpiecznie chociaż wiedziała czym się zajmuje, a do tego mu ufała.To było piękne. 

Na koniec pragnę dodać, że już nie mogę się doczekać kolejnej części, która ukażę się już w czerwcu, a tymczasem... ? Żyję dalej, egzystuje w świecie fikcji no i gorąco polecam tą książkę, bo to po prostu trzeba przeczytać! 


Moja ocena: 11/10 

niedziela, 1 kwietnia 2018

Samantha Young "Wszystko przed nami"

Przeczytałam prawie wszystkie książki Samanthy Young i muszę przyznać, że to nie jest to samo co seria One Dublin Street, oczywiście autorka piszę świetne książki, które zawsze i wszędzie będę czytała, jednak moim zdaniem to już nie są tak wciągające i poruszające powieści jak wcześniej. 


"W pogoni za marzeniami, pełna nadziei i wiary w słuszność swojego wyboru, Nora O’Brien przenosi się z Indiany do Szkocji. Doznaje jednak rozczarowania i po trzech bezowocnych latach spędzonych w nowym kraju czuje tylko żal i poczucie winy.

Dopóki w jej życiu nie pojawia się seksowny Szkot, Aidan Lennox.

Kilka lat starszy obyty w świecie producent muzyczny i kompozytor, wydaje się zupełnie nie pasować do Nory. Tymczasem wbrew pozorom odnajdują w sobie iskrę, której im brakowało. Łączy ich wspólny śmiech i namiętność, dające im siłę do dalszych zmagań z życiem, mimo bolesnych doświadczeń z przeszłości.

Niestety, kiedy życie wymierza Aidanowi kolejny cios, ten nie szuka wsparcia u Nory, ale znika z jej życia. Kolejna bolesna strata budzi w Norze ukryte siły. Gniew i ból popychają ja naprzód, pomagają odzyskać kontrolę nad życiem i śmiało podążyć za marzeniami.

Studia, występy na scenie teatralnej – wszystko układa się według jej zamierzeń. Koncentruje się na swoich celach, starannie unikając emocjonalnych zawirowań.

Nie jest to jednak łatwe. Zwłaszcza że znów pojawia się Aidan i z niewiadomych powodów żywi do niej głęboką niechęć, a nawet wypowiada jej wojnę."


Książka podzielona jest na trzy części, które opowiadają o trzech etapach w życiu Nory O'Brain. Pierwsza część opowiada o czasach nastoletnich Nory, która w pewnym momencie swojego życia postanawia wyjechać do Szkocji. Tam po traumatycznych przeżyciach zaczyna pracować jako wolontariuszka w szpitalu dziecięcym, gdzie zabawia chore dzieci. Poznaje dziewczynkę o imieniu Sylvie, z którą się zaprzyjaźnia oraz poznaje wujka Sylvie - Aidana. 
Kolejne części opowiadają losy Nory, która jest już dorosłą kobietą i pragnie realizować swoje marzenia. Zawsze pragnęła zostać aktorką, jednak nigdy nie było stać ją na studia. Dziewczyna pracuje w sklepie, zarabia niewiele jednak wiąże koniec z końcem. Po poznaniu Aidana jej życie trochę nabiera barw, oboje przeszli długą wyboistą drogę i są wobec siebie nieufni. 
Podczas serii niefortunnych zdarzeń ich drogi się rozchodzą, czują pustkę i żal. Po ponownym spotkaniu nie są już tymi samymi osobami i każdy broni się stawiając wokół siebie olbrzymi mur, przez który trudno się przebić. Cóż jednak zrobić jak serce i uczucia znajdą lukę w murze i przedostaną się, aby połączyć się na nowo.  Nie będę więcej zdradzać szczegółów tej książki, gdyż powiedziałabym za wiele i nie mielibyście już czego czytać. 

To bardzo delikatna historia, mogłabym nazwać ją wręcz waniliową. Wprawdzie jest wiele bólu i straty, jednak ja jako czytelnik nie czułam żadnego żalu. Fabuła się długo rozkręcała i wprawdzie byłam już w połowie książki, kiedy wreszcie autorka przeszła do sedna. Całość choć podzielona na części mogła być bardziej rozwinięta. Trochę za dużo było opisów i za długo czekałam na to, aż coś się będzie działo. Do tego szczerze powiem, że to co się stało na końcu przyprawiało mnie o wielkie zdziwienie, nie dlatego, że było to zaskoczeniem, a może i było - bo tak banalnego rozwiązania "nieporozumienia" bym się nie spodziewała. 

Samantha Young słynie z takich książek jak "Wszystkie odcienie pożądania", "Wbrew zasadom" itp. Ta książka nie ma już tego ducha tamtych książek, nie ma tego trzymania w napięciu, nie ma już tak wykreowanych głównych bohaterów,  którzy mają coś w sobie. Postać Nory nie budziła we mnie żadnych emocji, tak samo jak Aidan. Tak jak wspomniałam na początku, jest to idealna książka o miłości, jest kilka górek, jest kilka dołów, niczym niewyróżniająca się powieść jakich wiele. 

Chociaż uwielbiam tą autorkę, to wciąż czekam na powieść, którą znów zapamiętam i do których chętnie wrócę. Niestety, po prostu od tej autorki - jako czytelnik - wymagam więcej.  


Moja ocena: 5/10

Za przeczytanie i zrecenzowanie dziękuję wydawnictwu:



niedziela, 18 marca 2018

L.J. Shen "Intryga" (cykl Święci Grzesznicy tom 1)



Ta książka mną wstrząsnęła, to było niesamowite doświadczenie, które będę długo wspominać. 
Tak! Tego mi było trzeba, po prostu petarda!!


"Emilia:

Podobno miłość i nienawiść to te same uczucia, tylko doświadcza się ich w trakcie różnych okoliczności. To prawda. Mężczyzna, o którym marzę, nawiedza mnie również w koszmarach. To znakomity prawnik. Utalentowany kryminalista. Piękny kłamca. Dręczyciel i wybawiciel, potwór i kochanek.

Dziesięć lat temu zmusił mnie do ucieczki z małego miasteczka, w którym mieszkaliśmy. A teraz przyszedł do mnie w Nowym Jorku i nie odejdzie, dopóki nie weźmie tego, co należy do niego.

Vicious:

Emilia to biedna artystka. Jest piękna i nieuchwytna niczym kwiat wiśni. Dziesięć lat temu wkroczyła do mojego życia nieproszona i wywróciła je do góry nogami. I słono za to zapłaciła.

Emilia LeBlanc jest dla mnie niedostępna. To była dziewczyna mojego najlepszego przyjaciela. To kobieta, która zna mój najmroczniejszy sekret, córka pokojówki, którą wynajęliśmy do pomocy w naszej posiadłości. To powinno mnie zniechęcić do pogoni za nią, ale jest inaczej.

Ona mnie nienawidzi. Też mi coś. Niech się lepiej do mnie przyzwyczaja."


Ta książka to strzał w dziesiątkę, nie mogę się po niej pozbierać, ale zagłębiając się w szczegóły... 
Emilia to biedna artystka, musiała zamieszkać w przybudówce wielkiej posiadłości wraz ze swoją rodziną. Rodzice Emilii to prości ludzie, pracują dla państwa Spencer. Była uczciwa, pracowita i niewinna. Gdy spotkała Barona "Brutala" wiedziała, że ten facet to samo zło. Od pierwszych chwil ich znajomości spotkała się z wielkim rozczarowaniem.

Brutal był bezwzględny. Poniżał, obrażał i nienawidził Emilly od samego początku. Nazywał ją "służką", była dla niego nikim jednak mimo nienawiści Emilia budziła w nim również pożądanie przez co jeszcze bardziej był wobec niej oschły. Emilia związała się z jego przyjacielem, a on nie mogąc tego znieść posunął się do rzeczy ostatecznej, a mianowicie wyrzucił ją ze swojego domu i tym samym ze swojego życia.

Po dziesięciu latach los spłatał im figle i skrzyżował ich drogi. Tym razem Brutal miał plan związany z Emilią, a ona niechętnie została wciągnięta w jego grę.


To elektryzująca, niesamowicie pociągająca powieść, którą pokochałam od samego początku. Nie było standardowych schematów, było po prostu intensywnie. 
Bardzo mi się podobało jak autorka przedstawiła bohaterów, a zwłaszcza to jak z każdym detalem wykreowała postać Brutala. To właśnie na nim się skupiła i jestem pod ogromnym wrażeniem jak wielką przemianę przeszedł ten facet. Natomiast co do Emilly to dziewczyna była pełną determinacji dziewczyną, która musiała wybierać pomiędzy swoją dumą, a dobrem własnej siostry. Mimo to, jak traktował ją Brutal widziała w nim nie tylko oprawcę, ale i pełnego ciepła człowieka, który ma w sobie serce. 

Podsumowując:

Cieszę się, że mogłam spędzić czas z tą książką, gdyż jak się za nią zabierałam to miałam mieszane uczucie, po pierwsze sam tytuł mnie nie przekonywał - Intryga - kojarzy mi się z harlequinem, poza tym okładka również do mnie nie przemawiała, jednak wnętrze okazało się wciągające i przede wszystkim niestereotypowe :) Dlatego czyż nie prawdą jest, że nie należy oceniać książki po okładce? 

Szczerze polecam i czekam na kolejne części z wielką niecierpliwością ;)

Moja ocena:

10/10 

Za przeczytanie i zrecenzowanie tej książki dziękuję wydawnictwu:



poniedziałek, 12 marca 2018

WYNIKI KONKURSU :)

Hej Kochani!

Spośród nielicznej grupy osób, które zgłosiły się do konkursu maszyna losująca wylosowała nr 7!


A więc? 
Książka "Slammed" Colleen Hoover trafia do....

Anna Kędra!! 


Serdecznie gratuluję i zapraszam do kolejnych konkursów ;)