środa, 16 sierpnia 2017

Mia Sheridan "Bez Uczuć"

                        



"Nieszczęśliwa miłość do Lydii odebrała Broganowi wszystko. Ciężko zraniony staje się wyrachowany i skupia się na swoim biznesie i na zemście. Bo miłość wcale nie jest cierpliwa ani łaskawa.

Życie Lydii wyglądało kiedyś zupełnie inaczej – była bogata, bezpieczna i kochana. Teraz fortuna się od niej odwróciła. Rodzinna firma znalazła się na skraju bankructwa, lecz Lydia zrobi wszytko, by ją uratować. Gdy na jaw stopniowo wychodzą tajemnice jej bliskich, dziewczyna odkrywa, że niebezpieczeństwo może grozić także jej. Nie przypuszcza jednak, że największy cios padnie z najmniej spodziewanej strony...

Czy w sercach Lydii i Brogana na nowo zakwitnie miłość, chociaż wybrali życie bez uczuć?"

Bardzo rzadko zdarza mi się pisać negatywne opinie o książkach. Zazwyczaj wiem, co wybieram i sięgam właśnie po takie książki, które przypadają mi do gustu. Na tą powieść czekałam długo, gdyż po poprzednich częściach miałam nadzieje na kolejną dobrą książkę. Jednak się pomyliłam i to ogromnie.
Zazwyczaj przy pisaniu recenzji książek oceniam trzy aspekty: fabułę, bohaterów i styl. A więc zaczynając od fabuły.
Książka opowiada losy dwojga młodych ludzi Lydii i Borgana, którzy poznali się będąc nastolatkami. Lydia - bogata księżniczka pławiąca się w luksusach i Borgan, który jako nastolatek doznał w życiu więcej bólu i krzywdy, niż nie jeden człowiek w ciągu całego swojego życia. Jednak nie to było głównym wątkiem. Według mnie cała książka opierała się na zemście, za coś co nie zostało do końca wyjaśnione. Późniejsze podejmowane kroki przez bohaterów były wynikiem srogiej zemsty, która była lekkomyślna i bezpodstawna. Moim zdaniem mieli powody, by czuć się źle - oboje, ale jak to mówią - czas leczy rany - jednak nie w tym przypadku. Oprócz tego pojawił się również zły charakter, który napędził całe to koło.

Ale skupiając się na bohaterach. Tu wypowiem się trochę szerzej, zaczynając od Lydii de Havilland.
Bogata dziewczyna, mieszkająca w pięknej posiadłości. Ojciec Lydii był bardzo szlachetnym człowiekiem, prowadził potężną firm i między innymi był chlebodawcą Borgana i jego rodziny. Jednak po śmierci Stuart - brat Lydii przejął rodzinny biznes. Lydia jako nastolatka podkochiwała się w Borganie, chociaż on uważał ją za flirciarę, to i tak nie była mu obojętna, wręcz nie mógł jej się oprzeć. Lydia posunęła się do pewnego kroku, którego później przez lata żałowała. Jednak była nastolatką, podkreślę jeszcze raz - była nastolatką, więc błąd, który popełniła powinno się potraktować wyrozumiale. Po latach okazuje się, że Lydia wcale nie była rozpieszczoną dziewuchą z wyższych sfer, tylko miała poukładane w głowie. Gdy okazuje się, że firma jest na skraju bankructwa wkracza on - Borgan Ramsay. 

Borgan to jest postać, którą od początku nie lubiłam. Rzadko się zdarza, że można nie polubić głównego bohatera, mi osobiście działał na nerwy. Był bystry, inteligentny i oczywiście przystojny. Jak już wspomniałam jako nastolatek wiele wycierpiał, ale zawsze podobała mu się Lydia. Uważał, że taka jak ona nie zwracają uwagi na biedaków, ale się mylił. Po tym co zrobiła Lydia i jej brat zawładnęła nim żądza zemsty.  Tak nią przesiąkł, że aż trudno było mi to czytać. Nie spotkałam się jeszcze w żadnej książce z tak pozbawionym jakiejkolwiek empatii bohaterem. Było mu źle, owszem, ja to rozumiem, ale nie wiem dlaczego nie wyjaśniając do końca wszystkiego, tylko wysnuwając jakieś wnioski można skrzywdzić inną osobę. Owszem później sam musiał wypić piwo, które sobie naważył, jednak to nie zmienia faktu, że w moich oczach bohaterem nie był. 

Tak jak wspomniałam pojawia nam się jeszcze czarny charakter, który jest jak woda na młyn i napędza całe to koło nieporozumień i nieszczęść. Łatwo jest zwalić winę na jedną osobę i wszystko wokoło jest ok. Moim zdaniem to jest właśnie najprostsze rozwiązanie dla autorów, znaleźć trzecią osobę, kozła ofiarnego i wszyscy są zadowoleni... ahh.. 
No i ostatni aspekt czyli styl autorki. I tu właśnie jedyny plus, gdyż jak zawsze styl pisania tej autorki jest niezawodny. Mamy perspektywę Lydii i Borgana, czyli mój ulubiony styl pisania. Czyta się bardzo miło i przyjemnie. Całość jest dopieszczona, aż nadto. Według mnie książka, która liczy ponad 300 stron powinna zmieścić się w 200. Całość byłaby o wiele lepsza, gdyby nie rozwleczone opisy i zastanawianie się nad całym tym bałaganem. Końcówka baaardzo przewidywalna, co też kolejne wielkie rozczarowanie. 


Ale podsumowując, bardzo mi przykro, że to piszę, ale aż trudno mi uwierzyć, że to ta sama autorka, która napisała "Bez słów" czy "Bez winy".
Uważam, że to najsłabsza książka tej autorki, bo zupełnie nie przypomina poprzednich części i szczerze żałuję wydanych pieniędzy na tą książkę. 




Moja ocena 3/10

sobota, 29 lipca 2017

Lisa de Jong "Kiedy pozostaje żal"


Wracam do Was z ciekawą propozycją. Tym razem to trzeci dom serii "Rain". 
Po pierwszych dwóch częściach miałam mieszane uczucia i wahałam się sięgnąć po tą część, jednak gdy tylko wpadła w moje ręce wiedziałam, że nie przestanę, puki jej nie przeczytam. 

"Miałam zaplanowane całe życie. Idealny chłopak. Świetni przyjaciele. Wszystko układało się dokładnie po mojej myśli.
Było tak aż do pewnej feralnej nocy, z której nic nie mogę sobie przypomnieć. To wszystko moja wina, a teraz zostały mi po nim jedynie wspomnienia.

Tonęłam w wyrzutach sumienia, póki Sam Shea nie wrócił do mojego życia i nie pomógł mi się pozbierać. Powoli otworzył moje serce i zamieszkał w nim, zanim się zorientowałam, co właściwie się dzieje. Wiem, że na niego nie zasługuję.

Próbuję poukładać swoje życie na nowo, ale zaczynają wracać do mnie okruchy wspomnień z tamtej pamiętnej nocy. Kłamstwa i sekrety powoli niszczą wszystko, co dla mnie drogie.

Okazuje się, że być może nie jestem jedyną, która powinna czegoś żałować."

To historia Rachel, która w wypadku straciła ukochanego chłopaka Corego. Jednak to nie wszystko, bo to Rachel spowodowała ten wypadek i nic z niego nie pamięta. 
Ostatnią rzeczą, którą pamięta jest dzień przed wypadkiem i na tym wspomnienia się kończą. 
Nie potrafi żyć ze świadomością, że zabiła chłopaka, którego kochała, z którym była pięć lat. Świat przestał dla niej istnieć i wie, że będzie żałować do końca życia, bo nie zasługuje już na szczęście.  
Jednak w jej życiu był jeszcze ktoś inny, ktoś kogo znała od dziecka i ktoś z kim zawsze mogła porozmawiać. To Sam Shea. Jej przyjaciel. Jak była dzieckiem, wydawało jej się, że będą razem, jednak tak się nie stało. A kiedy związała się z Corym stracili kontakt. 
I tu, w momencie w którym najbardziej potrzebuje swojego dawnego przyjaciela,przy którym może być sobą i który zawsze ją rozumiał - Sam niespodziewanie zjawia się . A dla Rachel świat znów zaczyna przybierać kolory.

Można by pomyśleć - błaha książka, nic nie wnosząca. Wiele takich jest na półkach w księgarniach. Kolejna laska, która po śmierci chłopaka szuka pocieszenia u innego. Jak tak myślicie to jesteście w błędzie. Nigdy, nie chciałabym być na miejscu Rachel, żyć z poczuciem winy... Ona żyła i wcale nie wiedziała jak ma to robić. Nie chciała nawet wstać z łóżka. Jednak przy Samie zaczynała się uśmiechać. Od zawsze wiele dla niej znaczył... 
Tylko to nie koniec, najtrudniejsze dopiero przed nią. Co się stanie, gdy zacznie sobie przypominać dzień wypadku...


Książka wciąga od samego początku i choć jest dość smutna i opiera się na wiecznym poczuciu winy przez bohaterkę, to i tak jest warta przeczytania. Od samego początku wiedziałam, z czym to się wiąże, gdyż pierwsza część była podobna. Oczywiście nie fabułą, ale również pojawia się wątek śmierci. Autorka świetnie sobie radzi z wykreowaniem postaci, podobało mi się, że pojawiają się również bohaterzy z poprzednich części. Jestem pod wielkim wrażeniem budowania napięcia pomiędzy głównymi bohaterami oraz tego, że autorka potrafiła doskonale wpleść przeszłość Rachel w teraźniejszość. Postać Rachel nie była młodzieżową walką hormonów, nie było jakiś głupich wewnętrznych walk, które często czytamy w młodzieżowych książkach. Podobała mi się jej postać, była dojrzała jak na swoje dwadzieścia kilka lat. 
Natomiast Sam, był oazą spokoju. Nie spotyka się takich facetów. Po prostu ich nie ma. Nie wierze, że są i nie wierzę, że można takim być. Był tak doskonały dla Rachel, że aż przewracałam oczami. Jedyne czego nie potrafił robić to gotować, ale czy to wielki minus? Autorka starała się jednak przedstawić go, jako trudnego chłopca, cichego, aroganckiego, a według mnie wyszło całkiem odwrotnie. Chodzący ideał.  

Ale pomijając fakt, że mamy cudownych bohaterów mogę niechętnie dodać,  że książka jest przewidywalna. Dla czytelników, którzy czytają wiele książek, ta propozycja nie będzie zaskoczeniem. Ja przewidziałam prawie wszystko. I to właśnie błąd, gdyż nic w tej książce nie mogło mnie zaskoczyć. Gdy tylko przeczytałam opis to wiedziałam jakie będzie zakończenie, a im dłużej czytałam, tym bardziej utwierdzałam się w tym przekonaniu. Jednak mimo wszystko bardzo miło się czytało, gdyż autorka ma doskonały styl pisania. I tym pozytywnym akcentem czas na ocenę:

Moja ocena:

7/10


niedziela, 2 lipca 2017

A. Meredith Walters "Wróć za mną" [PRZEDPREMIEROWO]



Długo czekałam na kontynuację "Twoim śladem" i wreszcie się doczekałam. Przypomnę w kilku zdaniach, że książka "Twoim śladem"opowiadała losy Aubrey, która po śmierci swojej siostry, postanowiła zostać terapeutką osób uzależnionych od narkotyków. Siostra Aburey zmarła przez przedawkowanie i właśnie dlatego dziewczyna chciała pomagać ludziom, którzy nie dają sobie rady ze swoim nałogiem. Na grupie wsparcia Aubrey poznaje tajemniczego Maxx, który wywraca dziewczynie życie do góry nogami. Tak mniej więcej w kilku zdaniach można opisać tom pierwszy. 
Jednak skupiając się na tomie drugim, to mogę z całego serca powiedzieć, że strasznie bałam się ją czytać. Z jednej strony nie mogłam się doczekać co się stanie, ale więcej za chwilę:

"Aubrey Duncan zawiodła się na miłości. Co powinna teraz zrobić? Posłuchać serca, które ją zdradziło, czy serca, które podpowiada jej by po prostu odpuścić? Uzależnienie prawie pokonało i zniszczyło Maxxa Demelo. Zrujnowało jego życie i jedyną rzecz, na której naprawdę mu zależało – związek z ukochaną dziewczyną. Pragnął zasłużyć na związek z Aubrey Duncan, nawet jeśli musiałby podjąć się niemożliwego. Dlatego zgłosił się na odwyk. Aubrey straciła wszystko ponieważ poszła za głosem serca. Obiecała, że tym razem będzie myśleć przede wszystkim o sobie, zadba o siebie z dala od Maxxa i jego demonów. Lecz gdy tylko zacznie działać, Maxx skończy odwyk i pojawi się w życiu Aubrey, chcąc jej udowodnić, jak bardzo siebie potrzebują. Chaos wedrze się w ich życie ze zdwojoną siłą. Nieważne jak bardzo złamane – serce nie daje o sobie zapomnieć…"

Tak jak wspomniałam początek był trudny zarówno dla Aubrey jak i dla Maxxa. Po tym jak dziewczyna zostawiła go, gdy prawie umarł po przedawkowaniu heroiny Maxx postanowił iść na odwyk. To było dla niego piekło, jednak postanowił, że z tego wyjdzie. Dla Aubrey i dla swojego brata Londona, dla którego przecież był bohaterem. Wszystko na czymkolwiek mu zależało przepadło przez jego nałóg. Przecież wszystko miał pod kontrolą. Mógł przestać kiedy chciał. Jednak on wcale nie chciał przestać. On kochał swoje dotychczasowe życie. Kochał być pod wpływem narkotyków, nie musieć się niczym martwić, tylko odlot i on. Do momentu kiedy prawie nie umarł... 

Dla Aburey świat przestał istnieć. Poświęciła wszystko dla jedynej miłości: karierę, przyjaciół, własne zdrowie, a przede wszystkim oddała mu swoje serce, które obecnie jest w strzępach. Ale wiedziała, że nie może z nim być, jeżeli on sam nie zechce uporać się ze swoimi  demonami. Nie może się być z Maxxem jeżeli on wolał dzielić życie między nią a nałóg. Dlatego go zostawiła, dlatego odeszła i miała nigdy do niego nie wracać. Jednak rozum to jedno, a serce to drugie. Wszystko jakoś się poukłada, puki nie dowiedziała się, że Maxx jest na odwyku, tak jak mu powiedziała i że nie długo pojawi się w jej żuciu, znów chcąc ją pochłonąć... Jak może mu znów zaufać?


Powiem tak, temat uzależnień to temat bardzo trudny i podziwiam autorkę, za tak dobrze napisaną serię. Jestem wstrząśnięta zarówno po pierwszym tomie jak i po tym. Chciałabym móc powiedzieć, że książka nie może oddać tego jak człowiek potrafi żyć na głodzie, ale uwierzcie mi, w tej książce to naprawdę można poczuć. Podział rozdziałów na Maxxa i Aubrey jest właśnie tym co uwielbiam. Zajrzeć do umysłów bohaterów i spojrzeć z ich punku widzenia. 
Jednak tak jak w poprzedniej części to właśnie rozdziały "Maxxa" bardziej przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Tak bardzo trzymałam za niego kciuki, przeżywałam razem z Aubrey jego wyjście na prostą i było warto. Po poprzedniej części nie czułam się dobrze. Uzależnienie zniszczyło tych dwojga, a teraz oboje próbują na zgliszczach własnych wyborów i błędów budować wszystko od podstaw. 

Duże uznania dla autorki,  to jest właśnie taka seria, która pozostaje w pamięci na długo. Szczerze polecam tą książkę, zwłaszcza kiedy chcemy poczuć gęsią skórkę na ciele. 

Moja ocena: 8/10 

Dodam jeszcze zdjęcie okładki anglojęzycznej, jak dla mnie o wiele ładniejsza od polskiej, ale sami oceńcie :P


Premiera książki: 05.07.2017
















Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: 


piątek, 30 czerwca 2017

D.B. Thorne "Obserwator" [PRZEDPREMIEROWO]




" Wie o Tobie wszystko. Śledzi każdy Twój ruch w sieci. Jeśli staniesz się jego ofiarą, dowiesz się, gdy będzie za późno..."

Tak brzmią słowa, które widnieją na okładce i które bardzo mnie zaciekawiły. Dlatego też zainteresowałam się tą książkę. Zanim zaczęłam czytać romanse to sięgałam tylko po kryminały. Przeczytałam wiele powieści Harlena Cobena, Agathe Christe, Camilli Lackberg i innych. Jednak po wielu historiach tych autorów denerwowało mnie to, że w końcu zaczęłam przywidywać ich zakończenia. Już po przeczytaniu pierwszej części książek obstawiałam, kto jest mordercą, a kogo wrabiają, kto mataczył, a kto nie i wiecie co? Strasznie mnie irytowało, że trafiałam. Nie było punktu zaskoczenia, tylko coś w stylu: "wiedziałam", albo "a nie mówiłam". Jednak tu było inaczej. Już od samego początku nie wiedziałam o co chodzi i czekałam, żeby w końcu poznać prawdę., ale najpierw przestawię o czym jest ta książka:


"Młoda dziennikarka Sophie Fortune znika w tajemniczych okolicznościach. Policja bardzo szybko rezygnuje z poszukiwań. Dziewczyna miała za sobą próby samobójcze, a tym razem zostawiła wiadomość: TO SIĘ MUSI SKOŃCZYĆ. DZIŚ JUŻ KONIEC. Zrozpaczony ojciec dziewczyny – choć przed laty, pochłonięty pracą w Dubaju, stracił kontakt z córką – nie chce uwierzyć w jej samobójstwo. Na własną rękę rozpoczyna śledztwo i szybko odkrywa kilka niepokojących faktów. Zanim Sophie zniknęła, przygotowywała dziennikarską prowokację dla brukowca, w którym pracowała. W tym samym czasie dziewczyna była wielokrotnie atakowana na swoim blogu przez osobę podpisaną jako Starry Ubado. Ktoś składał na nią donosy i nasyłał policję. Została napadnięta na ulicy przez tajemniczego napastnika. Cały czas żyła w strachu przed bezwzględnym internetowym trollem, który wiedział o niej o wiele za dużo. A to dopiero początek koszmaru, jaki ktoś dla niej przygotował."


Ta książka była genialna. Dwa wieczory i tyle emocji... Chociaż z autorem zetknęłam się po raz pierwszy to jestem pewna, że nie ostatni. Każdy szczegół był tu ważny. Uwielbiam takie akcje. Zwłaszcza teraz, kiedy w sieci roi się od różnych psychopatów i nasze dzieci codziennie korzystają z internetu, a my nawet nie wiemy, kto stoi po drugiej stronie. 

Głównym bohaterem całej powieści jest Fortune, ojciec Sophie, która zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Fortune jest bankowcem, pracuje w Dubaju. Nigdy nie poświęcał się rodzinie, za to całe swoje życie poświęcił pracy. Był biznesmenem po pięćdziesiątce, dobrze ustawiony. Mieszkał praktycznie w hotelach i nie przejmował się niczym. Gdy dowiaduje się, że jego córka zaginęła wraca do Londynu i dociera do niego szokująca prawda. To, że zaginęła to jedno, ale poza tym uświadomił sobie, że tak naprawdę wcale nie znał Sophie. Nie wiedział z kim się spotyka, jakich ma znajomych, ani nawet gdzie pracuje i czym się zajmuje. Nie rozmawiał z nią od wielu miesięcy. Policja twierdzi, że dziewczyna jest niezrównoważona psychicznie i że ma problemy. Jednak mimo wszystko Fortune jest zmieszany, nie wie czy im wierzyć czy nie. Wszystkie fakty wskazują, że policja ma rację, jednak wiele rzeczy nie daje mu spokoju. Fortune jest w kropce. Gdy policja oświadcza, że kończą śledztwo, bo Sophie najprawdopodobniej popełniła samobójstwo (w końcu już miała kilka prób samobójczych) Fortune mimo wszystko nie poddaje się i zaczyna na własną rękę odnaleźć córkę. 

Odkrywa, że dziewczyna była prześladowana... Ale to nie było zwyczajne prześladowanie o którym się słyszy w internecie. Ona była niszczona. Starry Ubado, (bo tak właśnie podpisywał się na jej blogu) zniszczył jej całe życie. Jak się później okazuje, nie tylko jej... 

Wszystko co się później działo to pełen rollercoaster zdarzeń. Jestem pod wrażeniem wytrwałości i dzielności Fortunea. Bo choć całe życie nie było go przy żonie i córce teraz wykazał się troską, zaangażowaniem i mogę powiedzieć, że prowadziła go także desperacja.  Trochę współczułam Foruneowi, ale tylko trochę.. Facet naprawdę był kiepskim gościem jeżeli chodzi o rodzinę. Pieniądze to nie wszystko, a tu doskonale widać, że nie każdy nadaje się do roli ojca i męża. 


Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie (Fortune) i w pierwszej (Sophie). Czytało się bardzo przyjemnie, a cała fabuła, którą przedstawił autor ( zwłaszcza podejście władz do śledztwa) idealnie odzwierciedla rzeczywistość. Akcja toczy się w głównie w Londynie, gdzie królują imigranci, na każdym lotnisku jesteś traktowany jak terrorysta (mimo tego, że jesteś anglikiem), a władza najlepiej by chciała, żebyś przyprowadził stalkera (bądź innego przestępce) za rękę i do tego, żeby się oczywiście przyznał. 
"Budżetówka, pomyślał Fortune. Dokładnie taka, jak ją malują. Małpy u steru, ślepy prowadzi kulawego, obłąkani kierują zakładem dla umysłowo chorych."

Ta książka to ewenement w świecie kryminałów, idealny temat w tych czasach. Świat internetu jest nieprzewidywalny, a wpisy pełne hejtów przyprawiają o ból głowy. Mnie trzymała w napięciu do samego końca. 

Mogę się jedynie przyczepić do końcówki. Spodziewałam się, że autor pociągnie kilka wątków, zakończy to trochę inaczej, ale nie zawsze może być tak jak chcę. I jestem trochę zła... ale tylko trochę. Wiem, że o tej powieści długo nie zapomnę i jestem pewna, że nigdy w życiu nie chciałabym spotkać kogoś takiego jak Starry Ubado.



Z całego serca polecam Wam tą książkę, czasem warto oderwać się na chwilę od romansów i przeczytać innego, a ta zdecydowanie jest warta przeczytania. 


Moja ocena: 9/10

Premiera książki: 19 lipca 2017 r.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję:

poniedziałek, 12 czerwca 2017

WYNIKI KONKURSU!!

Hej kochani Czytelnicy ;)

Spośród nielicznych komentarzy, (ponieważ zgłosiło się tylko 8 osób) wybrałam jeden, który spodobał mi się najbardziej i wywołał we mnie pewną refleksję.
Ja z książkami mam podobnie. Nie rozstaję się z nimi prawie nigdy. Zawsze mam przy sobie pdf albo wersję papierową, w każdej wolnej chwili czytam i wiem jak bardzo uzależniające jest czytanie. Jednak z pośród wszystkich nałogów na świecie jestem zadowolona, że mnie dopadł właśnie ten :)

A wracając do zwycięzcy...

Osoba, która wygrała książkę Samanthy Young "Wszystko, co w Tobie kocham" jest?

Agnes C.


Serdecznie gratuluję i trzymam za słowo, że książka nie zostanie zamknięta za drzwiami domowej biblioteczki :)


Buziaki :) M.

środa, 7 czerwca 2017

Emily Henry "Miłość, która przełamała świat" [PRZEDPREMIEROWO]



"Miłość, która przełamała świat" ten tytuł od samego początku mi się spodobał, a do tego ta piękna okładka. Jeszcze wczoraj byłam zachwycona tą książką, aż do późnego wieczora, kiedy ją skończyłam...

"Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…

Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć."


Poznajemy Natalie, która kończy liceum i wybiera się na studia, jest to zwyczajna dziewczyna wychowująca się w przyrodniej rodzinie. Natalie właśnie zakończyła swój związek z Matem. Wie o sobie jedynie tyle, że pochodzi z plemienia indiańskiego, ma nieco inny kolor skóry od swoich rówieśników, lubi taniec i pasjonuje się historią. Wieczorami odwiedza ją kobieta, która mówi o sobie "Babcia". Tajemnicza postać "Babci" opowiada jej różne historię, które przeważnie nie mają dla Natalie żadnego znaczenia. Pewnej nocy "Babcia" ostrzega dziewczynę, że ma tylko trzy miesiące na uratowanie kogoś oraz, że zbliża się coś złego i zostawia dziewczynę samą. (Brzmi ciekawie i tajemniczo? - otóż tak właśnie było) Wokół Natalie zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Wszystko znika i pojawia się zupełnie inne otoczenie. Dzieje się to bardzo często i dziewczyna jest zupełnie zdezorientowana. Pewnego razu podczas tych "przebłysków" Natalie spotyka chłopaka, który również wydał jej się bardzo dziwny i tajemniczy. Nat poznaje Beau i od samego początku zaczyna między nimi rodzić się uczucie. Czas leci, a Nat z pomocą terapeutki Alice i Beau próbują znaleźć odpowiedź na to, co dzieję się wokół niej. 


Natalie to dziewczyna bardzo irytująca, chociaż miała przebłyski normalności to według mnie była straszną egocentryczką. Zajmowała się wyłącznie sobą i zastanawianiem się czy, aby pasuje do pozostałych, czy pasuje do rodziny, która ją adoptowała, problemy typu: skoro nie tańczę tak dobrze jak siostra to zrezygnuję z tańca w ogóle. No, ale tłumaczyłam to tak, że to przecież jeszcze nastolatka.

Beau natomiast to chłopak bardzo tajemniczy. Na początku miałam wrażenie, że to duch, albo ktoś kto w ogóle nie istnieje. Jednak później się pomyliłam. Powiem szczerze, że od samego początku polubiłam tego chłopaka był po prostu bardzo sympatycznym i wyluzowanym nastolatkiem.

W książce pojawia się bardzo wiele historii "Babci" i choć na początku nie wiedziałam w ogóle o czym czytam, to później wszystko powoli nabierało sensu. 

Jest to debiutancka powieść Emily Henry i i muszę przyznać, że pozazdrościć talentu, bo widać  bardzo duży potencjał. 


Książka wciąga, naprawdę nie mogłam się od niej oderwać. Tym bardziej, że ciekawiło mnie co się dzieje z Nat. Czasami tylko było za dużo opisów, które się ciągnęły. Monologi na trzy strony to trochę przesada.

Przyczepię się do końcówki, która wytrąciła mnie z równowagi. Gdy przewracając kartkę naglę patrzę, a tam "Podziękowania" byłam w szoku. Absolutnie nie takiego zakończenia się spodziewałam i miałam ochotę rzucić książką.  
Może nie wszystkich to zakończenie zdenerwuje jak mnie, może niektórzy z Was uznają, że właśnie tak powinno być. No, ale sami przeczytajcie i oceńcie :)

Jest to zdecydowanie książka dla młodzieży, choć fanów fantastyki i paranormalnych powieści również zachęci. 



Ale oceniając całość, to książka godna uwagi.

Moja ocena 7/10

Premiera książki: 14.07.2017

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję:


niedziela, 4 czerwca 2017

!!KONKURS!!

Tak jak obiecałam, ogłaszam kolejny konkurs. Tym razem dzięki uprzejmości Wydawnictwa Burda do wygrania jest książka Samanthy Young "Wszystko, co w Tobie kocham".
Premiera Książki: 14.06.2017 


Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?
Należy zgłosić się w komentarzu i napisać, dlaczego ta książka ma trafić właśnie do Ciebie :)
Do autora, bądź autorki najciekawszego komentarza powędruje egzemplarz książki.
Konkurs trwa od 04.06.2017 - 11.06.2017 do godz. 23.59

Dodam tylko, że zgłaszać można się wyłącznie na blogu. 
Miło mi będzie jak polubicie mojego fanpage'a oraz Wydawnictwa Burda Książki

Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga "Między Wersami"
2. Konkurs trwa od 04.06.2017 do 11.06.2017 do godz. 23.59
3. Nagrodę wysyłam za pośrednictwem poczty polskiej
4. Nie wysyłam nagrody za granicę
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu
6. Zwycięzca ma 3 dni od dnia ogłoszenia na przesłanie adresu do wysyłki
7. Pozostawienie komentarza oznacza akceptację regulaminu.
8.Udział w konkursie jest równoznaczny ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych przez      Organizatora konkursu zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.) wyłącznie w celu przeprowadzenia konkursu. 
9. Facebook nie jest powiązany z konkursem. 
10. Nagrody nie mogą być przekazywane lub wymieniane na wartość pieniężną. 
11. Nie odpowiadam za zaginione przesyłki.