środa, 29 marca 2017

WYNIKI KONKURSU "PODBÓJ" ELLE KENNEDY

<3 WYNIKI KONKURSU<3
Wiosna już za oknem i cieszę się, że tak pięknie opisaliście to, co uwielbiacie w wiośnie, aż miło się zrobiło, bo to moja ulubiona pora roku.
A więc po przeczytaniu wszystkich komentarzy, zarówno tych na blogu jak i fb wybrałam jeden, który spodobał mi się najbardziej ;)

A więc nie przedłużając – książka „Podbój” Elle Kennedy trafia do:

Gosi Miel

Gratuluję!!


(Proszę o kontakt na magdafischoeder@gmal.com lub na fb)




poniedziałek, 27 marca 2017

Maggie Stiefvater "Drżenie"


Oprócz Sagi "Zmierzch" nie czytałam książek o wilkołakach, wampirach itp. Chociaż w tej książce wampirów nie ma - wilki to temat przewodni książki.  
Wilkołak kojarzy mi się z ekranizacją książki "Harry Potter i więzień Azkabanu", jak Profesor Lupin zmieniał się w wilkołaka. To taki paskudny zwierz, który zabija bez wahania. Tu natomiast określenie "wilkołak" wcale mi nie pasuje, Nie było pełni księżyca, nie było wilkołaków z paskudnymi zębiskami, wycia do księżyca itp. Było natomiast dużo spokoju, żadnej dramaturgii, żadnego zwrotu akcji, tylko spokojna powieść:

"Chłód. Grace od lat obserwuje wilki w lesie za domem. Złotooki wilk uważnie jej się przypatruje. Grace wydaje się, że dobrze go zna, ale nie ma pojęcia dlaczego.
Ciepło. Sam ma dwa życia. Zimą jest wilkiem i z ukrycia opiekuje się ukochaną dziewczyną. Latem, jako człowiek, nigdy nie odważył się na rozmowę z Grace. Aż do teraz…
Drżenie. Dla Grace i Sama miłość zawsze była czymś odległym. Jednak gdy się ją spotka, nie można przed nią uciec. Sam musi walczyć, by pozostać człowiekiem. Grace musi walczyć, by mu w tym pomóc. Nawet jeśli oznacza to rozdrapywanie ran z przeszłości, niepewną teraźniejszość i przyszłość, która wydaje się niemożliwa."


Jeżeli człowiek zostanie ugryziony przez wilka przemienia się w wilka. Przechodzi straszną mękę, aż w końcu staje się zwierzęciem. Na początku jest najtrudniej, jednak z czasem wszystko się stabilizuje. 
Grace jako dziecko została ugryziona i cudem przeżyła, lecz nigdy się nie przeminiła. Nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Od tamtej pory obserwuje wilki, a zwłaszcza jednego złotookiego wilka, którego nazwała "swoim wilkiem". Gdy dochodzi do sytuacji, w których wilki zaczynają atakować ludzi, grupa myśliwych udaje się do lasu, aby je pozabijać. Grace w strachu biegnie do lasu, aby nie dopuścić do tragedii, ku jej zdziwieniu na tarasie swojego domu znajduje rannego chłopaka. Grace od razu rozpoznaje w nim "swojego wilka".

Sam jest wilkiem, tylko ciepło pozawala mu na przemianę w człowieka. Kiedy zbliża się jesień i temperatura spada dochodzi do przemiany, całą zimę Sam czeka na moment, w którym znów będzie mógł być człowiekiem.
Przyjdzie taki moment, w którym Sam zmieni się w zwierzę już na zawsze i nigdy nie powróci do ludzkiej postaci. Jest pewien, że to właśnie ten moment, że po raz ostatni stał się człowiekiem i gdy znów stanie się wilkiem, to już na zawsze. 
Nie potrafi wyjaśnić dlaczego jesienią przemienił się w człowieka, przypuszcza, że powodem było to, że został postrzelony. Znajduje się przy Grace i chcę pozostać przy niej jak najdłużej. 

Od momentu postrzału, Grace i Sam są razem. Sam nocuje w jej pokoju, unika chłodu i za wszelką cenę próbuje nie przemienić się w wilka. 
Rodzice Grace są bardzo luźni, jak by to określić - nie interesują się swoim dzieckiem. Nie ma ich w domu przez większość czasu i nie mają zielonego pojęcia, że w pokoju jej córki nocuje wilkołak. 


Rozpoczyna się walka z chłodem, aby Sam pozostał człowiekiem. Jednak nawet najmniejszy podmuch wiatru jest dla niego bolesny. Unikanie wiatru i chłodu późną jesienią staje się wyzwaniem. Oboje wiedzą, że Sam się zmieni, jednak może istnieje nikła szansa, że znajduje się lekarstwo na tą "przypadłość". 

Oprócz głównych bohaterów występuje również wiele wątków pobocznych. Są przyjaciółki Grace, Olivia, Rachel oraz Isabel, która z czasem również staje się dość istotną osobą w książce. Pojawia się wataha Sama, którzy również odgrywają ważną rolę w powieści. Wszystko naprawdę tworzy spójną całość i szczerze jestem ciekawa kolejnych części. 


Książka okazała się naprawdę spokojną powieścią, pisaną w piękny romantyczny sposób. Bardzo podobało mi się, że autorka pokazała wszystko zarówno z perspektywy Grace jak i Sama.
I choć to miała być opowieść o miłości to według mojego odczucia, miłość była na drugim miejscu. Dla mnie pierwsze skrzypce grała samotność. Chociaż Grace była otoczona przyjaciółmi to tak naprawdę nie miała rodziców, a Sam, wbrew jego woli został wilkiem, nie miał łatwej przeszłości i jego przyszłość również jest niepewna. 
Oboje pragnęli czerpać z teraźniejszości wszystko co się da, jednak czasem teraźniejszość trwa za krótko. 


Polecam książkę zarówno dorosłym i młodzieży. 

Moja ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

poniedziałek, 20 marca 2017

Sarah MacLean "Trzy twarze damy"



Od czasu do czasu uwielbiam sięgnąć po romans historyczny. Ostatnio często czytam książki  fantasy oczywiście z wątkiem miłosnym, jednak romanse historyczne mają to do siebie, że muszę po nie sięgnąć, bo po prostu je również uwielbiam.
Tak się złożyło, że na tą książkę chciałam już dawno przeczytać. Bardzo spodobała mi się okładka oraz opis również mnie zaciekawił, ale o czym jest ta książka:


"Jest królową londyńskiego półświatka i najbardziej wpływową kobietą Anglii. Zna sekrety najznakomitszych rodów. Pewien mężczyzna może jednak odkryć, kim jest naprawdę…

W świetle dnia jest lady Georgianą, szlachetnie urodzoną damą. Przed laty jej reputacja została zszargana. A salony arystokratyczne tego nie wybaczają. Została wykluczona z dobrego towarzystwa.

Pod osłoną nocy, w ciemnych zaułkach Londynu, wciela się w tajemniczego właściciela jaskini hazardu, w której goszczą ludzie z najwyższych sfer...

Duncan West, magnat prasowy z niejasną przeszłością, nie pozostaje obojętny wobec pięknej kobiety. Nawet okrytej niesławą. Chce poznać prawdę o Georgianie. Ale jego ciekawość będzie groźna nie tylko dla lady. Bo inni także prowadzą podwójne życie…"


Lady Georginia nie miała łatwo, gdyż już jako młoda dziewczyna uległa miłości i zakochała się, myślała, że z wzajemnością, jednak jak się okazało, została sama (może nie do końca), ale jej reputacja legła w gruzach i musiała opuścić londyńską socjetę. 

Po tym wszystkim Geoginia postanowiła się podnieść, wróciła do Londynu jako właścicielka kasyna dla dżentelmenów "Upadłego Anioła". Jednak nie władała nim jako Georginia, tylko jako tajemniczy Chase, który był postrachem całego Londynu, gdyż znał wszystkie tajemnice klubowiczów. Georginia nie ukrywała się tylko pod osłoną Chasa, lecz również w przebraniu Anny, była uznawana za jedną z najlepszych kurtyzan w mieście. 

Wszystko się dobrze układało, do momentu, gdy Georginia postanowiła wrócić na londyńskie salony i wyjść za mąż. Wszystko miała poukładane, znalazła idealnego potencjalnego kandydata na męża, który da jej tytuł i nie tylko jej.... Jednak wszystko diabły wzięły, gdy na jej drodze pojawił się Duncan West. 
Duncan West był właścicielem kilku wydawnictw prasowych i postanawia pomóc Georginie przywrócić jej dobre imię oraz powrócić na londyńskie salony. 
Jednak nie wszystko idzie jak trzeba, gdy Duncan chce poznać wszystkie sekrety Georginy, nawet te, których tak bardzo strzeże. 


Jak to zawsze w romansach historycznych bywa socjeta londyńska jest nieubłagana, tak i w tym przypadku Lady Georginia nie jest wyjątkiem. Jej świat runął, ale ona zdołała się podnieść. Chciała ukarać cały Londyn za wszystkie krzywdy, chciała ochronić siebie, ale i nie tylko siebie. Nie miała na początku nic, jednak sama wyciągnęła swoich najbliższych wspólników z dna i razem stworzyli imperium, którego obawiał się cały Londyn. 


Tylko ten Duncan West... i jej uczucia. Nie chciała tego, wzbraniała się uczuć, bo wiedziała jak to się może skończyć, jednak miłość jest nieubłagana i mimo, że Duncan również skrywał mroczne tajemnice, to postanowiła wszystko położyć na jedną kartę. 




Jeżeli chodzi o ten gatunek romansów, to szczerze polecam, bo pomimo tego, że akcja toczy się w XIX to język jest zaiste współczesny i naprawdę warto sięgnąć po coś lekkiego, szczególnie po jakiejś trudnej albo bardzo emocjonalnej książce. :)

Moja ocena: 7/10





Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


czwartek, 16 marca 2017

!!!KONKURS!!! "PODBÓJ" ELLE KENNEDY

Hej hej!!
Jak zauważyłam, na bardzo dużej ilości blogów pojawiają się wiosenne konkursy, a więc i u mnie też jest ;)

Do wygrania książka "Podbój" Elle Kennedy!!

Aby wygrać należy się zgłosić w komentarzu i odpowiedzieć na pytanie, bo skoro to konkurs wiosenny to napiszcie: Co najbardziej uwielbiacie w wiośnie:) i zostawcie swojego maila.
przykład:
Zgłaszam się,
Najbardziej w wiośnie uwielbiam:
Mail:

Komentarze można również zostawiać na Facebooku - link -  Konkurs - Facebook

Miło by było gdybyście polubili mój fanpage, obserwowali bloga oraz udostępnili post z konkursem ;) 

Konkurs trwa do 28 marca 2017 r. do godziny 24.00
Zapraszam!!!!


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga https://miedzywersami123.blogspot.com/,
2. Konkurs trwa od 16.03.2017 do 28.03.2017 do godziny 24.00,
3. Nagrodę wysyłam za pośrednictwem poczty polskiej,
4. Nie wysyłam nagrody na granicę,
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu,
6. Zwycięzca ma 3 dni na przesłanie adresu wysyłki,
7. Pozostawienie komentarza oznacza akceptację regulaminu,

poniedziałek, 13 marca 2017

Sarah J. Maas "Dwór Mgieł i Furii"


         768 stron! 768 stron książki, która pozostawia po sobie mega kaca. 768 stron, które przeniosły mnie w świat magii, uczuć i niesamowitych emocji.

Po pierwszym tomie czułam niedosyt, bo niby książka skończyła się dobrze. Amarantha została zgładzona, a teraz trwają wielkie przygotowania do wesela Feyry i Tamlina. Jednak Feyre nie jest już tą samą dziewczyną, którą była przed wydarzeniami spod Góry. Ma koszmary w nocy, budzi się i wstrząsają nią torsje. Nienawidzi być zamknięta, jednak niestety Tamlin zamknął ją w swojej wieży. Niby z miłości, niby z obawy o jej bezpieczeństwo, ale ona się dusiła! Mówiła mu, żeby ją zabierał, że nie chce siedzieć bezczynnie w posiadłości i robić za maskotkę, ale on był głuchy na jej prośby... Aż w końcu zamknął ją na amen. Z pomocą przyszedł jej Rhys. 

"Między światłem a ciemnością
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż
Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!"


"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."

Feyra zawarła pakt z diabłem, a mianowicie z księciem Dworu Nocy w poprzedniej części. W zamian za jej uzdrowienie miała z nim spędzić tydzień każdego miesiąca. Jest nieufna, chcę aby Rhysand zwolnił ją z tej umowy, jednak ten nie ustępuje i każdego miesiąca Feyre udaje się na Dwór Nocy i ku jej zdziwieniu Dwór Nocy okazał się jej ratunkiem. 

O bohaterach mogę powiedzieć tyle, że Feyra przeszła niesamowitą metamorfozę. W pierwszej części była jakby małą dziewczynką, która pokochała księcia z bajki. Niczym Piękna i Bestia poznała smak miłości mimo, że jej książę był tak naprawdę bestią w pięknej postaci. Oddała mu duszę i serce. Jednak wydarzenia pod Górą ją złamały. Stała się również nieśmiertelną fae, która posiadała moc wszystkich siedmiu Dworów. 
Chociaż jej wewnętrzne rozterki czasem przyprawiały mnie o zawrót głowy, to i tak była silną, pełną miłości ludzką człeczyną. Uwielbiam Feyre, cieszę się, że autorka przedstawiła ją jako niezależną kobietę, która jest gotowa poświęcić życie w obronie najbliższych. 

Co do Tamlina. Tak jak uwielbiałam go na początku pierwszej części, to im dalej tym gorzej. Był naprawdę dobry, kochał Feyre, tylko chciał ją mieć na własność. Nie patrzył na to czego ona chce. Zamknął ją w swojej wieży niczym niewolnicę. Nie słuchał jej. Nie robił nic aby ona przy nim została, więc Feyra odeszła. Uciekła od niego i nie chciała już więcej wracać na Dwór Wiosny. Jednak mimo wszystko autorka nie przedstawiła go tak, żebym go nienawidziła - nawet na samym końcu, bardziej było mi go żal... Tamlin stracił w moich oczach w pierwszej części w momencie wydarzeń spod Góry. Siedział obok tronu Amaranthy i nie kiwnął palcem, gdy Feyra była torturowana. Ja rozumiem, że nie chciał pokazać Amaranthie, co go rusza, jednak jak można być tak niewzruszonym, gdy miłość jego życia przechodzi przez taki męki? Nie zrobił nic... 
W tej części Tamlina prawie nie ma, pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie, chociaż przyznam szczerze, że wyczekiwałam momentu, w którym się pojawi. 

Rhysand, tak jak wspomniałam w poprzedniej recenzji, pojawia się i wprowadza niezłe zamieszanie. Nieziemsko przystojny książę Dworu Nocy, który w końcówce pierwszej części odegrał swoją rolę znakomicie. W tej części poznajemy go bardziej, głębiej i od tego momentu jestem jego fanką. Tak czułam, że nie bez powodu Feyra w noc Calanmai nazwała go najprzystojniejszym mężczyzną jakiegokolwiek widziała. Wiedziałam, że to ma jakieś znaczenie. Jednak na początku był Tym Złym, a jednak okazał się ratunkiem dla Feyre i to jak przedstawiła go autorka jest niesamowite. Nigdzie nie spotkałam się z takim bohaterem. Chociaż słowne potyczki między bohaterami były zabawne to zdarzały się momenty pełne wzruszeń i uniesień. Rhys nie jest doskonałym bohaterem. Sam przeszedł wiele, ale jego walka i oddanie nie zna granic. 
Źródło:https://pl.pinterest.com/pin/512847476300842716/

Poznajmy również innych bohaterów Kasjana, Azriela, Mor i Amrene, którzy stają się przyjaciółmi i rodziną dla Feyre. 

Gdy sięgałam po tą część, wiedziała, że Feyra nie będzie z Tamlinem. Myślałam, że szybko się pogodzi ze stratą swojego księcia, jednak tak nie było. Bardzo długo Feyra walczyła z uczuciami. Uważała siebie za zdrajczynie. Naprawdę późno doszło do niej co naprawdę czuje. 


Chociaż książka jest bardzo długa, mogłoby się wydawać, że się ciągnęła. I faktycznie w pewnym momencie tak było. Autorka przedstawiła strasznie dużo opisów. Strasznie dużo przemyśleń Feyre. Jej wewnętrzne rozterki i pragnienia. Jednak powodem było to, że Sarah przygotowywała czytelnika do momentu kluczowego, którym jest końcówka. I choć w tej części nie było, aż tyle rozlanej krwi to i tak trzymała w napięciu. Naprawdę w mega napięciu. Może akcja przez całą książkę nie toczyła się w takim tempie jak na końcu, ale i tak było warto czekać. Przeczytać prawie 800 stron aby przeżyć taką przygodę. 


Nie chcę więcej opowiadać, ponieważ zdradzę za dużo, jednak to nie ma być spoiler, tylko zachęcenie do przeczytania. Podyskutować i przeżywać mogłabym z kimś, kto już przeczytał tą część. Możemy się powymieniać wrażeniami :)


Podsumowując, genialna części i naprawdę zgadzam się z opiniami, że ta część bije na głowę pierwszą. Jest niesamowita i cieszę, że dzięki tej książce wyszłam na chwilę z książkowej pustki, jednak teraz mam potwornego kaca książkowego i czekam niecierpliwie na trzecią część. 




Moja ocena: 10/10 


piątek, 10 marca 2017

Sarah J. Maas "Dwór cierni i róż"



Wreszcie znalazłam książkę, która mnie pochłonęła do reszty. Ostatnio znajdowałam się w książkowej pustce, jednak dzięki tej książce to się zmieniło.
Z autorką Sarah J. Mass spotkałam się już w powieści "Szklany Tron". Książka była fenomenalna i dlatego z wielkim zapałem wzięłam się za czytanie "Dworu cierni i róż"
Ale o czym jest ta książka:

"Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.

Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…"

I już od samego początku jest ciekawie. Feyre jest niesamowita. Aby przetrwać od śmierci głodowej i zapewnić rodzinie jedzenie musi polować. (tu trochę przypomina "Igrzyska Śmierci", ale tylko na początku). Gdy zabija wilka, nie jest świadoma, że to magiczne stworzenie, jednak  jest szczęśliwa, bo za skóry może zarobić dużo pieniędzy, za które będą mogli przetrwać zimę. Jednak kilka dni później do jej chaty wpada wielki, potwór, który żąda od Fayre, aby poszła z nim do Dworu Wiosny. Tak nakazuje Traktat, ponieważ zabiła fae musi albo zginąć, albo pójść z nim i na zawsze zamieszkać. Fae niechętnie się zgadza i zmierza ku nieznanemu. 


Po przybyciu na Dwór Wiosny, Feyre jest zaskoczona w jakim pałacu mieszka taka bestia. Jednak w jednej chwili, był przerażającym potworem z wielkimi, ostrymi pazurami, a w drugiej zmienił się w bardzo przystojnego mężczyznę, którego twarz okrywała złota maska.
Początkowo Feyre jest niechętna do niczego, Mimo, że jest głodna, nie chce nic tknąć, ponieważ mogło być zaczarowane. Nie chcę zostać więźniarką Tamlina, obmyśla plan ucieczki... Jednak poznaje Tamlina coraz bardziej, do tego poznaje również Luciena, który służy Tamlinowi. Wszyscy na Dworze mają maski.. za bramą Dworu czają się straszne potwory, a do tego jeszcze klątwa i tajemnicza "Ona"...  Feyre poznaje coraz bardziej tajemnice Dworu i jego mieszkańców, ponadto zbliża się do Tamlina.
Aby przywrócić spokój Dworowi i uratować Tamlina musi przejść przez piekło... Ale czy nie warta jest tego miłość? 

Dodam tylko, że w pewnym momencie poznajemy kolejną postać, która jest bardzo tajemnicza - Rhysanda, lecz o nim nic więcej nie powiem... :)


Uwielbiam takie książki, fantastyczne, baśniowe, tajemnicze, zaskakujące i wiele innym przymiotników mogłabym tu wymienić. Taka historia "Pięknej i Bestii" tylko w zupełnie inny sposób przedstawiona. Jest więcej walk, więcej wymyślonych stworzeń i fabuła jest bardziej złożona. Zresztą, to nie jest powieść dla dzieci... dla młodzieży owszem, ale i dla dorosłych też. 
Książka wciąga od samego początku, jest tajemnicza i zaskakująca. Przeczytałam ją jednym tchem, a końcówka tak wbija w ziemię, że ciężko się podnieść. Wszystkie zagadki zostają wyjaśnione. 

Cieszę się, że autorka wszystko przemyślała. Nic nie pominęła, nic nie jest zostawione bez wyjaśnienia, wszystkie elementy układanki trafiają na swoje miejsce. Cieszę się również, że są jeszcze dwie części, bo ta książka mnie pochłonęła. Już teraz na tym etapie jestem świadoma, że po tej serii będę mieć nieziemskiego kaca książkowego. 

Polecam wszystkim fanom fantastyki i nie tylko tym ;) 

Ocena 10/10

niedziela, 19 lutego 2017

Mia Sheridan "Bez szans"

Cóż mogę powiedzieć? To po prostu kolejna rewelacyjna książka tej autorki. Obok powieści Mii Sheridan nie można przejść obojętnie. Każda posiada w sobie coś, co pozostaje w mojej pamięci. Tak samo jest w tym przypadku. 

"W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości. 

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?"


Poznajemy Tenleigh w wieku siedemnastu lat. Ten mieszka w przyczepie wraz z siostrą i chorą psychicznie matką. Codziennie chodzi dziesięć kilometrów do pracy w sklepie, ponadto uczy się aby zdobyć stypendium, które pozwoli jej wyjechać na studia i rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się Kyland, którego znała z widzenia. Razem chodzili do tej samej szkoły i wiedziała, że on również stara się ze wszystkich sił zdobyć tak cenne stypendium, aby wyrwać się z biedy. Niestety, stypendium przeznaczone jest jedynie dla jednej osoby. 

Drogi Ten i Kylanda krzyżują się i między nimi rodzi się uczucie. Kyland broni się przed tym uczuciem, za każdym razem podkreśla, że wyjeżdża. Nie chce jej skrzywdzić, nie chce się wiązać, jednak tak jak przedstawił to wydawca "Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór rzeczywistości".
Oboje wiedzą, że mają szanse na to stypendium, oboje wiedzą co to głód, co to bieda i co to znaczy marznąć w zimowe dni, oboje chcą się wydostać z górskiego miasteczka, jednak gdy mają już siebie czy tak samo pragną wyjechać i zostawić siebie nawzajem? Kyland stracił ojca i brata w kopalni w miasteczku. Obiecał kiedyś bratu, że wydostanie się z tej biedy, zacznie zarabiać, zawsze będzie miał pełną lodówkę jedzenia i nigdy nie będzie mu zimno, jednak wie, że Ten potrzebuje tego samego, ona jest dla niego w tym momencie najważniejsza.... 

"Owszem, cierpiałem, ale zdałem sobie sprawę,że z ochotą będę dla Ciebie cierpiał, bo na tym polega miłość. Jesteś gotowa zrobić dla ukochanej osoby wszystko, gotowa się poświęcić, cierpieć, by ona nie musiała. Kochałem Cie wtedy i kocham Cię teraz."


Więcej pisać o fabule nie będę, powiem tylko, że autorka porusza w tej powieści przede wszystkim wątek biedy, przedstawia to naprawdę dosadnie.
Chociaż książka pisana jest zarówno z perspektywy Ten i Kylanda to autorka skupiła się bardziej na Ten. Ten była niewinna, w pewnym sensie wręcz naiwna. Zakochała się w Kylandzie, dała mu wszystko co mogła, chociaż sama niewiele miała. Kyland natomiast był dziwny, wzbraniał się uczucia, nie chciał dać się ponieść i oczywiście go rozumiem, nie chciał jej zranić, za każdym razem powtarzał, że wyjeżdża, nawet jak nie dostanie stypendium, a jednak... stało się.. zakochał się i w pewnym momencie zrobił coś takiego, że dosłownie zamknęłam książkę i miałam ochotę nią rzucić o ścianę! Mia Sheridan jest bardzo dobra w wywoływaniu u czytelnika złości, śmichu, wzruszeń itp. Tu również nie zabraknie nam emocji. 

Autorka pokazała tu miłość ponad wszystko, pokazała, że miłość nie liczy pieniędzy, nie mamy tu superprzystojnego milionera z własnym śmigłowcem,  nie ma tu zbyt wiele wątków pobocznych. Mia skupia się na tym, jak bohaterowie sobie radzą, jaki trud muszą włożyć we wszystko co robią. Bardzo pouczająca powieść i dająca przede wszystkim czytelnikom do myślenia. 

Książka mi się podobała, jedyne co mnie wkurzało to notoryczne błędy w druku. Nie wiem czy to wina tłumaczenia czy korekty drukarskiej, ale przeszkadzało w czytaniu.

Gorąco polecam

Moja ocena: 9/10