sobota, 3 lutego 2018

Corinne Michaels "Consolation", "Conviction" (Consolation duet tom 1-2)

 


Choć długo czekałam na książkę Consolation, to wiedziałam, że nie sięgnę po nią, dopóki nie wyjdzie druga część. I nie zawiodłam się, to była przepiękna, przecudowna powieść...  Zdecydowałam się na napisanie recenzji obu książek jednocześnie, gdyż przeczytałam jedną po drugiej praktycznie się od nich nie odrywając. 

Zaczynając od "Consolation":

"Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia."

Opis książki jest skromny i wiecie co? wcale więcej nie potrzeba, książka mówi sama za siebie. Gdy ją wzięłam do ręki to nie mogłam przestać czytać. 

Natalie spotkała tragedia, a mianowicie straciła męża, który był komandosem i wyjechał na misję. Dodatkowo Natalie była w ciąży. Miała wspaniały dom, spodziewała się upragnionego dziecka i nagle jej świat runął. Nie mogła się podnieść, chociaż wiedziała, że musi żyć dla dziecka, jej życie straciło sens. Wszyscy wokoło chcieli jej pomóc, chcieli ją we wszystkim wyręczać, a jednak ona pragnęła tylko zaszyć się gdzieś i nigdzie nie wychodzić. Trwać tak, aż ból i smutek miną... Jednak to nie nadchodziło, aż pewnego dnia stanął przed nią Liam, który tchnął w nią życie. 

Liam to najlepszy przyjaciel jej męża, który również jest komandosem i który powoli wyciąga Lee z jej żałoby. Oboje znają się całe życie, jednak zawsze traktowali się jako przyjaciele. Liam sprawia, że życie Natalie znów nabiera sensu, a tym samym sam się do niej przywiązuje. 

Ta książka to jest mistrzostwo jeżeli chodzi o powieści romantyczne. Nie mogę znaleźć słów, żeby opisać tą książkę. Całość nie miała żadnej wady, znalazłam w niej wszystko co kocham: miłość, poczucie humoru, wzruszenie i przede wszystkim - nie była przewidywalna. Zakończenie tej książki zwala z nóg. Nie spodziewałam się, że tak się zakończy. 

No właśnie, druga część, jest kontynuacją pierwszej. Nie mogę powiedzieć jak zakończyła się pierwsza część, ale na pewno nie tego się spodziewałam. 

"Conviction" - dalsze losy Liama i Natalie. Oboje już nie będą tacy sami jak w poprzedniej części. Jednak wiedzą, że ich miłość może przetrwać wszystko, jednak czy na pewno?

"Zakochałam się w Liamie tylko po to, aby moje serce znów pękło na milion kawałków. Paraliżuje mnie świadomość życia bez niego, ale rzeczywistość wygląda tak, że odszedł. On tego nie rozumie, a ja nie mogę go do niczego zmusić. Gdyby tylko dostrzegł pewność kryjącą się za moimi słowami... Wtedy nadal bylibyśmy razem".

Ta część jest równie dobra jak poprzednia. Nie mogę nic zarzucić tej części. Wszystko było doskonale dobrane i ciesze się, że obie części były tak dobrze przemyślane. W tej części możemy zetknąć się przede wszystkim z siłą miłości na odległość, z wyborami, które podejmuje Natalie i naprawdę uwierzcie mi, że jej wybory są dobre. Kocham Natalie, jest dojrzałą dorosłą kobietą, która ma przecudowną córkę, która ani trochę nie jest pomijana w tej powieści, ma cudownych przyjaciół i przede wszystkim ma ukochanego mężczyznę, który daje jej to, czego ona potrzebuje. Natalie, zmierza się z przeszłością, uświadamia sobie pewne rzeczy, których wcześniej nie dostrzegała i zaczyna wszystko układać w swoim życiu. Bierze sprawy w swoje ręce i układa swoje życie na nowo, kierując się przede wszystkim głosem swojego serca i dobrem dziecka.  

To nie jest tak, że w książkach jest wszystko bajkowe, idealne, że ma się cudownego faceta, wspaniały seks i to wszystko. Ta książka pokazuje obraz po stracie bliskiej osoby, przedstawia to jak idealne życie może runąć i rozbić się w drobny mak nie pozostawiając po sobie nic, tylko pustkę. Ta książka to ewenement w świecie romansów. 

Faktycznie ta książka jest idealna dla fanek Colleen Hoover, czyli dla mnie. Corinne Michaels trafia na moją listę ulubionych autorek powieści romantycznych. Już nie mogę się doczekać jej kolejnych powieści, które poruszą moje serce. 

Ale to jeszcze nie koniec mojego zachwycania się nad tymi książkami, ponieważ okładki mówią same za siebie. Nie dość, że książki okazują się fenomenalne, to jeszcze przepiękne okładki, które idealnie przedstawiają Natalie i Liama. 

Obie te powieści polecam dla wszystkich, są przecudowne i tylko jedno ostrzeżenie: nie bierzcie się za pierwszą część jeżeli nie macie możliwości przeczytania kolejnej części, gdyż gwarantuję, że nie wyczekacie choćby minuty bez sięgnięcia po kolejną część. 


Moja ocena: 10/10 

Aurora Rose Reynolds "Until November"


Jeżeli pragniecie odprężyć się przy książce, która jest lekka i przyjemna, to jest propozycja właśnie dla Was. Książka nie była rewelacyjna, nie powalała z nóg, przede wszystkim była przewidywalna... 

"Po tajemniczym wypadku November przeprowadza się z Nowego Jorku, ucieka przed despotyczną matką i tajemnicą z przeszłości. U boku ojca pragnie znaleźć bezpieczeństwo i spokój. Nie spodziewa się, że los przygotował dla niej inny scenariusz.
Rozpoczyna pracę jako księgowa w rodzinnym klubie ze striptizem. Tam poznaje niezwykle przystojnego ochroniarza Ashera. Początkowo ten pewny siebie i bezczelny mężczyzna nie robi na November dobrego wrażenia. Ona na nim wręcz przeciwnie...
Niechęć szybko ustępuje fascynacji, a później niepohamowanej namiętności. Jednak w końcu nadchodzi dzień, w którym córka Wielkiego Mike’a musi zmierzyć się z czyhającym na nią od urodzenia niebezpieczeństwem. Czy tym razem miłość Ashera wystarczy, aby ochronić ją przed przeszłością?

Zanurz się w niebezpiecznym świecie November. Zakazane romanse, niedająca o sobie zapomnieć przeszłość i bliscy, którzy ranią najbardziej. Czy już wiesz, komu zaufasz?"


Po opisie książki pomyślałam sobie "Wow, to będzie naprawdę ciekawa książka, z nutą wątku kryminalnego, trzymająca w napięciu", a w rezultacie okazała się przeciętnym erotykiem, na czym autorka doskonale się skupiła. 
November, to dziewczyna, która ucieka z Nowego Yorku, gdzie została zaatakowana i przeprowadza się do swojego ojca, którego niedawno poznała. Sama w swoim życiu nie zaznała matczynej miłości, jako dziecko była wiecznie podrzucana i była przede wszystkim - niekochana przez rodzoną matkę. Natomiast w domu ojca poznała, co to znaczy mieć rodzinę i kogoś na kim można polegać. November poznaje uroczego Ashera.... i tu można zakończyć recenzję :P

Tak... co tu dalej napisać? Otóż poznaje Ashera, który początkowo wzbudza niechęć wobec November, gdyż koleś ewidentnie jest napuszonym pawiem i dupkiem. Jednak z czasem oboje dochodzą do wniosku, że wzajemna fascynacja, którą do siebie czują może doprowadzić ich do jednego - do łóżka. 

Ta powieść była przesycona namiętnością, i gdyby nie tyle wulgaryzmów ze strony Ashera to jeszcze bym przełknęła, jednak to wszystko dało mi obraz dość tandetnego erotyku. 
Może autorka i ma potencjał, może i mogłaby się skupić trochę bardziej na tym wątku kryminalnym, jednak poszła na całość, co później było już trochę nudne. W mojej ocenie dobrze się czyta książki, gdzie bohaterowie dochodzą do wszystkiego powoli. W tym przypadku mamy dwie osoby, które dopiero co się poznały, więc wielkie moje zdziwienie, że tak szybko wszystko się dzieje. 
Czytając książki, często próbuje się wczuć w sytuację bohaterów, zawsze zastanawiam się, co ja bym zrobiła na ich miejscu, jak bym zareagowała. Jestem chyba starej daty, bo nie mogłabym postępować tak jak November, ale to oczywiście jest tylko moje ocena. 

Plusem jest to, że podobali mi się bohaterowie poboczni, dlatego czekam na kolejną część, która opowiadać będzie o nieśmiałej Liz i bracie Ashera - Trevora. Podobał mi się styl autorki i to jak wykreowała postacie. November i Asher, świetnie do siebie pasują. Asher jest typem apodyktycznego ogiera, który chce, żeby wszystko było po jego myśli, natomiast November, to dziewczyna, która próbuje się przeciwstawiać, ale słabo jej to wychodzi i w zasadzie to para idealna. Ja osobiście nie czułabym się dobrze w takim związku, w którym chłopak wszystko za Ciebie robi i podejmuje każdą decyzję, dlatego jak ktoś nie ma własnego zdania i nie idzie nawet na kompromis to sorry, ale jaki to jest związek? 

Podsumowując, choć okładka jest przepiękna i opis książki również jest interesujący to tak naprawdę całość jest przeciętna. Czytałam wiele książek i niestety, ta nie ląduje na szczycie listy, lecz gdzieś pośrodku. To jest najlepsza książka, żeby odpocząć od tych, które zapadają w pamięci i o których myśli się jeszcze przez długi czas. Taka odskocznia, od tych książek, które zapadają głęboko w nas. 


Moja ocena: 5/10 


Za przeczytanie i zrecenzowanie książki dziękuję: 





niedziela, 21 stycznia 2018

Kathryn Croft "Tylko jedno kłamstwo"



Gdybyście chcieli sięgnąć po książkę, która od pierwszej do ostatniej strony będzie Was trzymać w napięciu i którą będziecie wspominać jeszcze długo po jej zakończeniu  - to jest propozycja właśnie dla Was. 

Ta książka to jest strzał w dziesiątkę! Po raz pierwszy zetknęłam się z tą autorką i muszę przyznać, że zaraz będę szukać jej kolejnych książek, a o czym jest? 



"Wczoraj miałaś doskonałe życie. Dzisiaj przekonasz się, że wszystko, w co wierzyłaś, było kłamstwem.
Szokujący i wciągający od pierwszej strony thriller psychologiczny z zakończeniem, którego nie da się przewidzieć. To idealna powieść dla fanów Zaginionej dziewczyny, Za zamkniętymi drzwiami i Dziewczyny z pociągu.

Budzisz się obok martwego mężczyzny.

To nie twój mąż. To nie twoje łóżko.

Co robisz?

Tara Logan ma cudowną rodzinę: męża Noah i dwójkę dzieci, nastoletnią Rosie i jedenastoletniego Spencera.

Ale pewnego sobotniego poranka jej bańka szczęścia nagle pęka. Tara budzi się w łóżku swojego sąsiada. Nie pamięta prawie nic z poprzedniego wieczora: nie ma pojęcia, jak trafiła do sypialni, ani co zaszło między nią a Lee. Sprawy szybko przybierają jeszcze gorszy obrót – Tara odkrywa, że leżący obok niej mężczyzna nie żyje.

Tara jest przekonana, że nie zabiła Lee. Przerażona perspektywą utraty wszystkiego, co kocha, ucieka z domu sąsiada. Nikomu nie mówi, co jej się przytrafiło, i z przerażeniem obserwuje postępujące śledztwo.

Ale kiedy córka Tary sprawia coraz większe kłopoty, a mąż ukrywa przed nią własne sekrety, kobieta zaczyna się zastanawiać: czy ktoś z jej bliskich wie, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy? Gdy uwaga policji koncentruje się na niej, Tara postanawia dowiedzieć się prawdy.

Ale jaką cenę będzie musiała zapłacić, by rozplątać siatkę kłamstw? Czy prawda ją zniszczy?

Tara popełniła błąd. Ale czy jedna noc będzie kosztować ją wszystko?"


Tara może nie miała idealnego życia, ale cieszyła się tym co ma, a właściwie swoją rodziną, mężem i dwójką dzieci. Jednak jednego dnia wszystko zaczyna się walić. Budzi się obok swojego sąsiada, który jest martwy i zupełnie nic nie pamięta. Od tej pory robi wszystko, żeby rozwiązać zagadkę i wie na pewno, że to nie ona zabiła Lee. 

Kobieta na własną rękę próbuje dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że związek z tym morderstwem mieli jej bliscy i ona. 
Zaczyna drążyć wszędzie i nie może dopuścić do siebie myśli, że mogła być w to zamieszana jej córka, z którą już miała wiele problemów, do tego jej mąż, z którym już raz była w separacji i który teraz również zachowuje się podejrzanie. 
Jak to się skończyło?
Oczywiście Wam nie powiem, ale szczerze muszę przyznać, że to jedna z niewielu książek, gdzie na prawdę nie wiedziałam, kto jest mordercą. 

Później podejrzewałam już wszystkich, a im byłam bliżej końca tym układanka nabierała kształtów i wiecie co? Byłam tak zaskoczona, że kilka razy czytałam fragment, w którym wszystko się wyjaśniało.  


Najbardziej podobało mi się, że książka była pisana z perspektywy Tary. Całość nie była przepełniona opisami i jej wewnętrznymi rozmyśleniami. Akcja toczyła się w takim tempie, że nie mogłam nadążyć, a całość była tak złożona, że sam koniec powalał z nóg. 
Książkę przeczytałam w dwa dni, bo nie mogłam się oderwać. Takie książki uwielbiam i z chęcią przeczytam kolejne powieści tej autorki. 

Moja ocena: 10/10 


Za przeczytanie i zrecenzowanie dziękuję: 


piątek, 12 stycznia 2018

Alexa Riley "Dla niego wszystko"


Cieszę się, że mogłam przeczytać kolejną część z cyklu "For her", zwłaszcza, że poprzednia część bardzo mi się podobała. Jeżeli nie czytaliście pierwszej części to nie szkodzi, bo ta część skupiona jest tylko na bohaterach pobocznych pierwszej części czyli na Paige i Kapitanie.

"Ryan Justice może i jest jej szefem, ale nic nie powstrzyma go przed zdobyciem jej serca.
Paige Turner chciałaby zapomnieć o przeszłości, ale traumatyczne doświadczenia wciąż kładą się cieniem na jej życiu i nie pozwalają myśleć o szczęściu.

To elektryzująca, intensywna od emocji, przyspieszająca bicie serca, pełna napięcia powieść. To książka dla osób żądnych przeżyć i dreszczyku emocji."

Książka zaczyna się prologiem, który zapowiada pełną napięcia, z nutą kryminału w tle historią, jednak co się okazało, powieść bardziej przypominała harlequina niż kryminał z wątkiem miłosnym. Ja nie twierdzę, że to źle, zwłaszcza, że pierwsza część była nasycona namiętnością i nie spodziewałam się jakiegoś zwrotu akcji.

W pierwszej części poznałam Paige, która była najlepszą przyjaciółką Mallory. Dziewczyna skrywała wiele tajemnic, które na końcu wyszły na jaw. Tu mamy ciąg dalszy, każdy kto czytał pierwszą część mógł się od razu domyślić, że Paige i Kapitan mają się ku sobie. 

Ryana tak naprawdę nie poznałam, nie wiedziałam za bardzo jaką ma przeszłość, oczywiście poza prologiem i szczątkami informacji z pierwszej części nie wiem o nim nic. To jednak nie zmienia faktu, że to, jak postrzegałam go w pierwszej części a obecnie się różni, dlatego cieszę się, że Autorka przedstawiła tą historię zarówno z punktu widzenia Paige jak i z Ryana. 

Całość raczej miała przypominać choć odrobinę kryminał, jednak dla mnie osobiście, czytającej zarówno kryminały jak i romanse - to za mało. Autorka perfekcyjnie skupiła się na wątku miłosnym i rozwijaniu znajomości między głównymi bohaterami, niż poszerzaniu wątku kryminalnego. W zasadzie nie wiem po co był w ogóle ten wątek, może tak miało być... 

Tak jak wspomniałam,książka była przepełniona rozmyśleniami i przemyśleniami i jeszcze więcej przemyśleń głównych bohaterów- nie mówili tyle co myśleli, ale za to akcja działa się szybko - co było oczywiście plusem. Paige pomyślała tylko o czymś, a Kapitan od razu wiedział co Paige ma na myśli. To byłoby nawet urocze, gdyby nie to, że scenariusz się powtarza... trochę się zawiodłam, miałam nadzieję, że Autorka wykreuje coś nowego, coś co będzie inne, jednak tu mamy podobne schematy, nie chcę wskazywać o co chodzi, ale po przeczytaniu tej książki na pewno będziecie wiedzieć co mam na myśli. 

Nie mogę powiedzieć, że książka była zła, jednak jak na drugą część, to spodziewałam się przede wszystkim czegoś nowego, a tu jednak nie miałam tego. Historia w zasadzie taka sama, tyle, że główne skrzypce grali Paige i Ryan, a Miles i Mallory byli obecni w tle. Jednakże dla miłośników pikantnych szczegółów z "wątkiem kryminalnym" w tle jest wręcz idealna. Oczywiście styl Autorki i całokształt oceniam na dobry, jednak trochę jeszcze brakuje do perfekcji. 


Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: 


piątek, 22 grudnia 2017

K.A. Linde "Dobry Wybór"

Przedstawiam Wam kolejną cześć serii "Mister Wright" czyli drugi tom książki "Dziewczyna mojego brata". Przyznam szczerze, że z wielkim zapałem zabierałam się za tą część, gdyż tak jak wspomniałam w recenzji pierwszej części, ta może okazać się lepsza, a jaka była?

"Zawsze miałam jedną regułę: nie mieszaj biznesu z przyjemnością. Ale gdy Landon Wright wraca do rodzinnej firmy i staje się moim szefem mam ochotę wyrzucić swoją książkę z zasadami przez okno. Gdyby tylko to było takie proste. 
Umawianie się z szefem jest tak bardzo złe.. nawet jeśli smakuje tak dobrze."

Jeżeli czytaliście pierwszą część, to zapewne wiecie, że tam poznajmy głównych bohaterów tej powieści, a są to Heidi i Landon, których od samego początku bardzo polubiłam. Jeżeli jednak nie przeczytaliście, to radzę zacząć od pierwszej części, gdyż tu mamy ciąg dalszy z tym, że inni bohaterowie grają pierwsze skrzypce.

Heidi jest pracowitą, promienną kobietą, która rozwijała swoją karierę w rodzinnej firmie Londona. London natomiast jest żonaty, chociaż jego żona jest wiedźmą to nie zmieniało to faktu, że co małżeństwo to małżeństwo. London nie mieszał się w rodzinne interesy, mieszkał z Mirandą (jego żoną) daleko poza rodzinnym miastem i odwiedzał rodzinę sporadycznie. Jednak wszystko się zmieniło podczas jednego spotkania klasowego, na którym zawitał i na którym również była Heidi. Oboje mieli się ku sobie, jednak wiedzieli, że to wzajemne przyciąganie nie może wyjść nigdzie poza cichymi westchnieniami do siebie. 

London kilka razy odchodził od swojej jędzowatej żony, jednak starał się ratować ten związek, po kolejnym, już skutecznym rozstaniu London trafia do rodzinnej firmy, gdzie pracuje razem z Heidi - i znów na przeszkodzie stoi coś przez co nie mogą być razem... to są kolejne problemy, z którymi oboje próbują sobie poradzić. 

Ta powieść podobała mi się, ponieważ wszystko dzieje się powoli. Cieszyło mnie to, że to nie była znajomość przypadkowa, że nie było kilka spotkań i oboje trafiają do łóżka. London i Heidi znali się już od szkoły średniej. Wprawdzie London kiedyś był związany z Emery, najlepszą przyjaciółką Heidi ale to jej nie przeszkadzało, bo jednak szkolna miłość, a ta obecna trochę się różni. 
Podobała mi się postawa Londona, dla którego jednak związek małżeński coś znaczył, i nie ważne, że jego żona była znienawidzona przez całą jego rodzinę, on i tak próbował ratować to małżeństwo. Próbował je naprawiać, dawał szansę, chociaż i tak głęboko w środku wiedział, że nie ma szans na to, aby ten związek mógł przetrwać. Co do Heidi to również wielki podziw za to, że szanowała to, że London był w związku małżeńskim i nie pchała się mu do łóżka jak pierwsza lepsza. Dawała mu czas na to, żeby poukładał swoje życie, wiedziała, że on sam musi doprowadzić wszystko do ładu, żeby mógł zacząć wszystko od nowa. Ponadto pracowali w jednej firmie, on tak naprawdę był jej przełożonym i tu... hmm.. trochę oklepany temat, biznesmen... bogaty... przystojny... i ona: ładna, mądra, zakochana w szefie... czy aby nie czytaliście masę takich powieści. Trochę się rozczarowałam, w zasadzie te same stereotypy, wiedziałam co się wydarzy po kolei, więc nawet nie muszę pisać o tym, bo sami się pewnie domyślacie jak potoczyła się ich przyszłość. Nie zmienia to jednak faktu, że o zamężnym facecie mało czytałam, zazwyczaj to główna bohaterka była po rozwodzie, albo z dziećmi, albo coś. A tu jednak miłe zaskoczenie, tylko gdyby nie ten szef i podwładna. 

Nie mogę się zgodzić z niektórymi opiniami, że dialogi są na poziomie szkoły średniej, jak dla mnie to książka dla wszystkich, bo czytelnik nie może się zastanawiać co autor miał na myśli. To jest książka o miłości, a nie psychologiczny melodramat, albo książka naukowa. Autorka bardzo dobrze przedstawiła tą historię, w tym wszystkim bronią się bohaterowie i ich osobowości. 

Tak jak napisałam, tą książkę polecam wszystkim, którzy kochają romanse, bo to jest przede wszystkim książka o miłości, o życiu i o tym przez jak wiele przeszkód trzeba przejść, aby odnaleźć szczęście w miłości. 


Moja ocena: 7/10
Za przeczytanie i zrecenzowanie książki dziękuję: 


niedziela, 3 grudnia 2017

WYNIKI KONKURSU!!

Bardzo dziękuję, że wzięliście udział w konkursie, w którym do wygrania była książka 
"Dziewczyna mojego brata" 


Poniżej znajduje się filmik, z dzisiejszego losowania, a pomagał mi mój syn  :) 



A zwycięzcą jest? 

DOROTA FALĘCKA 


Serdecznie Gratuluję!! 


Zapraszam do kolejnych konkursów ;) 



H.M Ward "Zranieni 2"



Długo czekałam na drugą część tej książki i się doczekałam. Poprzednia część mi się bardzo podobała, wprawdzie był to temat oklepany, nauczyciel - studentka, ale jednak zapadła mi w pamięci.


"Sidney i Peter. Czy ich miłość przetrwa konfrontację z trudną przeszłością?
Powroty do domu wydają się łatwe. Jednak nie są takie dla Sidney. Jej matka umiera, a dziewczyna musi zmierzyć się z przeszłością i spojrzeć w oczy rodzinie, która pozostawiła ją samą w najgorszym momencie jej życia. Nieświadomie Sidney wciąga Petera w swoją przeszłość, gdy konfrontuje się ze swoim eks. Wszystkie najgorsze wspomnienia wracają, a jedyną osobą, która może uratować dziewczynę, jest Peter. Czeka go jednak walka z jego własnymi demonami i z własną rodziną. Dla Sidney Peter jest gotów oddać wszystko, ale czy zdoła jej wybaczyć?
Oto drugi tom historii Sidney i Petera, która zachwyciła setki tysięcy czytelniczek na całym świecie. Przy tej książce będziesz śmiać się przez łzy. Jeśli uwielbiasz historie o miłości, która nie mogła się wydarzyć, i o uczuciu, które zwycięży wszystko, ta książka jest dla Ciebie. Ta opowieść nie pozostanie Ci obojętna!"

Pierwsza część skończyła się na tym, że Sidney postanowiła zmierzyć się ze swoją przeszłością i wrócić do domu. Ta książka opiera się głównie na tejże podróży. Co nie znaczy, że to było nudne, wręcz przeciwnie. Bardziej poznałam Sidney i Petera, bardziej ich polubiłam co pozwoliło mi zagłębić się w tą fabułę oraz zrozumieć niewyjaśnione wątki poprzedniej części. Peter i Sidney wreszcie mogą być razem, jednak na jaw wychodzą kluczowe fakty związane z Peterem, przez co Sidney waha się, staje się względem niego nieufna. 
Cała podróż okazuje się dla nich ciekawym doświadczeniem. Oboje przeszli w swoim życiu wiele i bardzo trudno mi teraz zaufać sobie nawzajem. Oboje uciekali przed przeszłością, zmienili swoją tożsamość i próbowali rozpocząć swoje życie na nowo, jednak jak się okazuje najpierw trzeba zamknąć za sobą wszystkie drzwi, aby móc ruszyć naprzód. 

Książka bardzo mi się podobała, fabuła była lekka i przyjemna. To idealna książka na zimowe, długie wieczory - jednak z ta długością muszę się poprawić, gdyż ta książka (zresztą tak jak poprzednia) jest na jeden wieczór. Ilość stron wręcz powala - 181 stron, to naprawdę dla mnie niewiele. Plusem jest to, że książka nie ciągnęła się w nieskończoność, więc akcja szybko się toczyła. 

Z racji tego, że książka jest naprawdę krótka, nie mogę za dużo o niej pisać, gdyż zdradziłabym za wiele i to nie byłaby recenzja tylko spoiler. Dlatego - przeczytajcie i sami oceńcie :) 

Szczerze polecam! 

Moja ocena: 7/10 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję: